Dzielę sprawy na dwa
tęsknię za echem z twoich stron niecierpliwości
tęsknię całym sobą i kawałkiem swego ducha
tęsknię za kolorem po dniu i jego odcieniem podążając ziemią złych wyroków
tęsknię za sztuką poetycką
w najlepszym wydaniu, kiedy potępiasz nasze westchnienie
tęsknię za Tobą – człowieku z końca frazy
tęsknię za koncertem zimowym w noc powyższych Perseidów
tęsknię za nie tęsknotą w wiersz doskonały
gdyż jesteś jego świadkiem
gdyż jesteś jego wyznawcą
gdyż jesteś jego sługą,
uczniem i chwałą
tęsknię choć odrobiłem zadanie z niedoczytania
niebezpiecznie jest doganiać wiatr, kiedy w swej pustelni
jako akt dziedziczenia tatuują ci o 40 i 4 twarzach,
wiersze w ilości: na ciele kiedy nasze zbawienie
dotyka wiatru północy
jest jak ułaskawienie humanisty
na kartach tęsknoty za rozkoszą wcielonego złudzenia
albo ułamka chwyconego ciepła
tęsknię za utopijnym ratunkiem naszego świata
w noc zimowych sporów, to żywioł tęczowych oczu
nie upieraj się, bo zatęsknisz za wyspani szczęśliwymi, jak widokówką nie z tego świata
o rokosz mnie w tobie
albo zabór twój nad moją miarą powrotu
tęsknię za tobą, którą znam i literującą ciebie, której nie znam
z głębokim sensem źródeł miłości
muszę paść jak promień
tylko to zlecenie wykonam będą głodny
każdej ballady pisanej nocą o Tobie
złorzeczenie nie wchodzi w grę
tęsknię całym sobą i kawałkiem swego ducha
tęsknię za kolorem po dniu i jego odcieniem podążając ziemią złych wyroków
tęsknię za sztuką poetycką
w najlepszym wydaniu, kiedy potępiasz nasze westchnienie
tęsknię za Tobą – człowieku z końca frazy
tęsknię za koncertem zimowym w noc powyższych Perseidów
tęsknię za nie tęsknotą w wiersz doskonały
gdyż jesteś jego świadkiem
gdyż jesteś jego wyznawcą
gdyż jesteś jego sługą,
uczniem i chwałą
tęsknię choć odrobiłem zadanie z niedoczytania
niebezpiecznie jest doganiać wiatr, kiedy w swej pustelni
jako akt dziedziczenia tatuują ci o 40 i 4 twarzach,
wiersze w ilości: na ciele kiedy nasze zbawienie
dotyka wiatru północy
jest jak ułaskawienie humanisty
na kartach tęsknoty za rozkoszą wcielonego złudzenia
albo ułamka chwyconego ciepła
tęsknię za utopijnym ratunkiem naszego świata
w noc zimowych sporów, to żywioł tęczowych oczu
nie upieraj się, bo zatęsknisz za wyspani szczęśliwymi, jak widokówką nie z tego świata
o rokosz mnie w tobie
albo zabór twój nad moją miarą powrotu
tęsknię za tobą, którą znam i literującą ciebie, której nie znam
z głębokim sensem źródeł miłości
muszę paść jak promień
tylko to zlecenie wykonam będą głodny
każdej ballady pisanej nocą o Tobie
złorzeczenie nie wchodzi w grę

My rating
My rating
My rating