DZIADOWSKA BALLADA | version: 20.02.2011 16:27

author: jola jarecka
5.0/5 | 3


posiwiały włosy do pasa
widziałem rano w rzece
mijając turystę dryblasa
rysy miał nieco kobiece


zaczerpnąłem wody spokojnie
dna sięgnąłem bez namaszczenia
czas jakiś zaraz po wojnie
gdy nastąpiły przesiedlenia

nazywam chwasty po imieniu
mam wygląd antybohatera
tańczę w kosmicznym skupieniu
samotność mnie wcale nie zżera


nie muszę mamlać jęzorem
nawet wódka go nie rozwiąże
siadam na kamieniu wieczorem
słuchając echa nad Strwiążem

bez księdza i konfesjonału
nieludzko ludzkich kreacji
kroczę z godnością pomału
z dala od cywilizacji

tłumaczę wilki podczas pełni
kryjąc w cuchnącą kurtkę głowę
na pokuszenie wodzę ciało
prostoty we mnie mi za mało
mógłbym zapomnieć ludzką mowę



tylko dziad taki żywot zniesie
Nie muszę się nikomu zwierzyć

w rozdeptanych butach
pośród malin w lesie
chciałbym się zezwierzyć

Poem versions

 
COMMENTS


Jeszcze

Nieco krócej może? I zrezygnować z końcówki by należało. Skończyć na winie do medytacji.

@jolajarecka

chyba nie wąchałaś żadnego leśnika ;)

@Michał Zabłocki

nie wiem, czy wyrzuciłam to co trzeba
20.02.2011,  jola jarecka

My rating

My rating:  

@Jola!

Ha, a jednak z rymem! No, kochana :-)

My rating

My rating:  

Poprawki i skróty

Pani Jolu, prosiłbym skrócić wiersz znacznie. Powiedzmy do 1/3. Proszę też zaznaczyć motyw żebraczy. I dowcipną puentą rzucić na koniec ;-)

@Alicja Brzezowska

leśnik trochę więcej zarabia, stać go na proszek do prania;)
20.02.2011,  jola jarecka

to jakiś

leśnik chyba ;)
My rating: