Marina | version: 11.10.2019 19:17
Marina
( pięciowalls żeglarski)
Kusisz główkami portu,
smukłymi drzewcami nóg
ja widzę tylko sztorm
w twoich oczach,
różę wiatrów przywiędłą na pół.
Prosisz bym rzucił kotwicę
sklarował ten cały zwój lin
moje szmaty łopoczą na wietrze
jeszcze płynę
choć czasem brak sił.
Ocean kusi bezkresem
coraz dalej obiecany ląd
nie wiem czy wrócę do siebie
a ty chcesz
bym nie wypuszczał cię z rąk.
Moje życie w łupinie orzecha
smagane wiatrem od lat
ale przecież kiedyś zawinę
do twych ud
przycumuję swój jacht.
( pięciowalls żeglarski)
Kusisz główkami portu,
smukłymi drzewcami nóg
ja widzę tylko sztorm
w twoich oczach,
różę wiatrów przywiędłą na pół.
Prosisz bym rzucił kotwicę
sklarował ten cały zwój lin
moje szmaty łopoczą na wietrze
jeszcze płynę
choć czasem brak sił.
Ocean kusi bezkresem
coraz dalej obiecany ląd
nie wiem czy wrócę do siebie
a ty chcesz
bym nie wypuszczał cię z rąk.
Moje życie w łupinie orzecha
smagane wiatrem od lat
ale przecież kiedyś zawinę
do twych ud
przycumuję swój jacht.
Poem versions
- 11.10.2019 19:41
- 11.10.2019 19:17

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
Moja ocena
Ale pięknie, szczególnie w czwartym.