4 | version: 9.06.2013 02:16
I powiedziano mu: Zniknij pod bezmiarem wód.
I stało się tak.
A będąc pod powierzchnią wód zauważył, że dociera tu dużo światła.
Potem zobaczył wiele twarzy: twarze czułe, twarze szczęśliwe i twarze uśmiechnięte.
I teraz widział tylko te twarze.
I spostrzegł, że zanurza się, a światła zaczyna być mniej. Ale nadal było dużo twarzy. A potem zobaczył jak twarze znikają i ciemność panuje wokół niego.
I robiło się pusto i głucho, i zaczynał czuć ciężar wody, która nad nim panowała.
Zatem spoglądał w górę w nadziei, że zobaczy światło i tęsknił za twarzami, które przy nim były.
Lecz został przez nie opuszczony.
I zaczął czuć strach przed głębią, w którą się zanurzał, a światła nie było już wcale i pragnął wrócić.
I starał się wrócić, lecz nie miał nadziei i wiedział, że otchłań
otwiera się przed nim.
I na wspomnienie twarzy i światła zaczął płakać.
A widział, że jego łzy stawały się tylko częścią wody.
I były tak samo puste i głuche jak wszystko, co go otaczało.
I czuł coraz bardziej bliskość otchłani i bezsilność i tęsknotę.
A ciężar wody, który górował nad nim, stawał się tak duży, że paraliżował go i zabierał mu siły.
I nadal bardzo tęsknił za twarzami, ale widział tylko ciemność.
I chciał widzieć światło.
Lecz zanurzał się głębiej i głębiej.
I wtedy stwierdził, że światło jest tam gdzie było, tylko on się
oddala od światła.
I twarze, za którymi tęsknił, nie wracały, choć prosił o to światło i twarze.
I był sam. I zatonął w głębi.
I zniknął pod bezmiarem wód.
I stało się tak.
A będąc pod powierzchnią wód zauważył, że dociera tu dużo światła.
Potem zobaczył wiele twarzy: twarze czułe, twarze szczęśliwe i twarze uśmiechnięte.
I teraz widział tylko te twarze.
I spostrzegł, że zanurza się, a światła zaczyna być mniej. Ale nadal było dużo twarzy. A potem zobaczył jak twarze znikają i ciemność panuje wokół niego.
I robiło się pusto i głucho, i zaczynał czuć ciężar wody, która nad nim panowała.
Zatem spoglądał w górę w nadziei, że zobaczy światło i tęsknił za twarzami, które przy nim były.
Lecz został przez nie opuszczony.
I zaczął czuć strach przed głębią, w którą się zanurzał, a światła nie było już wcale i pragnął wrócić.
I starał się wrócić, lecz nie miał nadziei i wiedział, że otchłań
otwiera się przed nim.
I na wspomnienie twarzy i światła zaczął płakać.
A widział, że jego łzy stawały się tylko częścią wody.
I były tak samo puste i głuche jak wszystko, co go otaczało.
I czuł coraz bardziej bliskość otchłani i bezsilność i tęsknotę.
A ciężar wody, który górował nad nim, stawał się tak duży, że paraliżował go i zabierał mu siły.
I nadal bardzo tęsknił za twarzami, ale widział tylko ciemność.
I chciał widzieć światło.
Lecz zanurzał się głębiej i głębiej.
I wtedy stwierdził, że światło jest tam gdzie było, tylko on się
oddala od światła.
I twarze, za którymi tęsknił, nie wracały, choć prosił o to światło i twarze.
I był sam. I zatonął w głębi.
I zniknął pod bezmiarem wód.
Poem versions
- 20.05.2016 16:38
- 9.06.2013 02:16

My rating
@
ojojojooooo proza poetycka albo jakMy rating
My rating
My rating
My rating
Moja ocena
O tak Sven`ie. Żeglarz na koniu, biografia Jacka Londona.Pamiętam że trzeba pisać dwa tysiące słów dziennie.
Moja ocena
Świetne Łukaszu! Nie wiem dlaczego ale przypomniałeś mi przeczytaną we wczesnej młodości książkę Irvinga Stone'a ''Żeglarz na koniu" a zwłaszcza jej ostatnią bradzo smutną sekwencję...a może zapatrzyłem się w niewłaściwą stronę.Pozdrawiam serdecznie Sven