canzona do lustra | version: 7.12.2012 10:01
canzona do lustra
ileż się jeszcze musisz
o życiu uczyć prawdy
jak walczyć by obrócić
na dobre chłodny zachwyt
miłości czy rynsztoka
odgłosy podczas burzy
w nagości twego oka
rozpryski plam z kałuży
tak patrzysz okiem mętnym
spojrzeniem kopiesz rowy
w swym życiu wciąż zamkniętym
otwartym do połowy
jak starzec niesiesz gorycz
niewiary ciężkie brzemię
wiec twórz co możesz stworzyć
by nie pójść w zapomnienie
więc buduj swoje miasta
ze słów i rozkojarzeń
bo droga twa zarasta
mchem niespełnionych marzeń
więc pakuj ta walizkę
sztabkami jasnych wzlotów
pozostaw miejsca bliskie
i porzuć święty spokój
na końcu róż nie dają
nie leją miodu w serce
tam tylko pogłaskają
uśpionych w poniewierce
lecz idź choć droga kręta
choć czasem rzucą mięsem
otwarta czy zamknięta
ta droga twoim sensem
ileż się jeszcze musisz
o życiu uczyć prawdy
jak walczyć by obrócić
na dobre chłodny zachwyt
miłości czy rynsztoka
odgłosy podczas burzy
w nagości twego oka
rozpryski plam z kałuży
tak patrzysz okiem mętnym
spojrzeniem kopiesz rowy
w swym życiu wciąż zamkniętym
otwartym do połowy
jak starzec niesiesz gorycz
niewiary ciężkie brzemię
wiec twórz co możesz stworzyć
by nie pójść w zapomnienie
więc buduj swoje miasta
ze słów i rozkojarzeń
bo droga twa zarasta
mchem niespełnionych marzeń
więc pakuj ta walizkę
sztabkami jasnych wzlotów
pozostaw miejsca bliskie
i porzuć święty spokój
na końcu róż nie dają
nie leją miodu w serce
tam tylko pogłaskają
uśpionych w poniewierce
lecz idź choć droga kręta
choć czasem rzucą mięsem
otwarta czy zamknięta
ta droga twoim sensem
Poem versions
- 30.07.2015 09:14
- 7.12.2012 10:01

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating