Żròdło
Nowe początki rodzą się w ciszy,
każdy swój los jak skórę przywdziewa,
twarz — jak lutnia — drży i kołysze,
nim prawda w dźwięku się odezwa.
Idziemy razem, choć każdy osobno,
czas w naszych dłoniach powoli się kruszy,
w spojrzeniu drugim coś cicho podobno
otwiera drogę — i zbliża do duszy.
A wszystko płynie ku jednej rzece,
gdzie ślady giną, lecz sens pozostaje,
i to, co było rozdzielne w człowieku,
w jednym źródle znów się odnajdzie.
każdy swój los jak skórę przywdziewa,
twarz — jak lutnia — drży i kołysze,
nim prawda w dźwięku się odezwa.
Idziemy razem, choć każdy osobno,
czas w naszych dłoniach powoli się kruszy,
w spojrzeniu drugim coś cicho podobno
otwiera drogę — i zbliża do duszy.
A wszystko płynie ku jednej rzece,
gdzie ślady giną, lecz sens pozostaje,
i to, co było rozdzielne w człowieku,
w jednym źródle znów się odnajdzie.

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating