Czerń i Biel

author:  Maksymilian Tchoń
5.0/5 | 8


Ciąża mego domu
Krzyczy podczas porodu dnia

Obezwładniam zbiegów okoliczności
Kiedy ojciec zmierzch
Uda się po werdykt

Na sali w ciszy poślizgnę się na promieniu
Uratuję wysoki sąd przed
Zawrotem głowy

Będzie rodził koksosy i rozbierał nocą pamflet z aliteracji

Milion w rozumie
Błąd w druku zmieni bieg
Dziejów kiedy saper
I jego szkiełko, i oko

Rozbroi niepewność
Jutro znów przyjdą
Uzbrajający i rozbrajający szczęście
Nieznośną porażkę
I zmęczony triumf
By detonacja
Kajdan krat pór roku

Była wytrawnym
Spektaklem

Nawet na arenie
Nieba
Choć tu niebo gwieździste
I prawo moralne
Dojrzewają w synkretyzmie
We mnie

Muzyką Kosmosu

Longinus octem częstuje gapiów
By i ich pasja
Zagryzła w ustach milczenie
Ćwicząc
Jedyną Prawdę
Nowego Przymierza

Jestem
Miłości
Skarbnicą

Isztar
Gdyż zawsze
Był mi bliski
Wschód

Talentów



 
COMMENTS


My rating

My rating:  
16.04.2026,  mroźny

My rating

My rating:  
20.03.2026,  Laura Alszer

My rating

My rating:  
20.03.2026,  Ula eM

Moja ocena Podoba się

A najbardziej to;
..Ciąża mego domu
Krzyczy podczas porodu dnia..
My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
19.03.2026,  Rafał Gatny