Węzeł drogowy

author:  Maksymilian Tchoń
5.0/5 | 5


kupiłem bywanie
w drodze
ucząc się nowych narodzin
ja dotąd nieomylny
przeżywam swoje wszystkie
stare błędy ludzkości
na nowo

bez oględzin
wystawiono protokół
życia w ciemności
kredą po szkle

trą uzurpatorzy
legionu krwi
grupy gdzie każdy
linczuje westchnie
nie rozebrane apogeum
do nagości szczytu
który zdobyłem

potem

uparłszy się o hołd
dla ziarnka gorczycy
w goryczy
zeświecczenia
moich idei fundamenty
wbudowane pod
doskonałą równoległość
torów

nasze drogi się
nie przetną

ale
chciałbym wysiąść
z tego pociągu
zwanego życiem

i spojrzeć na swoją
Golgotę
bo mam już dość
obiecywania miłości
w kraju ekwilibrystyki
myśli mowy uczynków
i zaniedbania

w kraju niewiernych wierszy
roztropnej epiki (bezstronnych próz)
i wiernych dramatów

dobrej rady w kraju snów

dopiąłem na
ostatni gwóźdź
swoje dłonie i stopy
jeszcze
Biuro Obsługi Klienta
nada mi tytuł
Króla na szachownicy
który ma tylko
jeden ruch
neologizmu

cień reaktywowany
wysłużoną mądrością
poszedł
w ślady

litoty

rzuciłem go
powiedział
byłeś błaznem
za swym
panem

teraz rządzi ekonomia

granica geniuszu
nie przyzna mi
nagości

a sąd orzeknie
przelaną krwią
tabu
a priori

nie dochodź
wariacji
w stanu racji

stań nad morzem
pewnie

za lin(i)ą Kredy
suwerennie
i w okupacji

Poem versions


 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
26.10.2025,  Ula eM

My rating

My rating:  
26.10.2025,  Rafał Gatny

My rating

My rating:  

My rating

My rating: