Łòdka
W morzu słów kołysze się myśl jak łódka z papieru,
problemy wyrastają same, jak wersy w ciszy,
a poeta płynie między nimi powoli i cierpliwie,
czytając wiatr, który układa alfabet na falach.
Na skroni przysiada żabka zielonej chwili,
języczek zbiera muchy dnia jak drobne sekundy,
a w zbożu śni się sen o makach i stokrotkach,
gdzie chabry trzymają niebo na cienkich łodygach.
Sylaby ciszy spadają miękko na podniebienie,
jak lekcja starego mistrza od liter i oddechu,
gdy ciężka mowa szlifuje się w kamieniu gardła,
by stać się wzorem dla tych, co słuchają uważnie.
A gdzieś za potylicą, na grzbiecie uporu,
stoi osioł sekretu i milczy w półcieniu,
bo świat pogmatwany liczy własne ilorazy,
a sens dopływa dopiero, gdy przestajesz wiosłować.
problemy wyrastają same, jak wersy w ciszy,
a poeta płynie między nimi powoli i cierpliwie,
czytając wiatr, który układa alfabet na falach.
Na skroni przysiada żabka zielonej chwili,
języczek zbiera muchy dnia jak drobne sekundy,
a w zbożu śni się sen o makach i stokrotkach,
gdzie chabry trzymają niebo na cienkich łodygach.
Sylaby ciszy spadają miękko na podniebienie,
jak lekcja starego mistrza od liter i oddechu,
gdy ciężka mowa szlifuje się w kamieniu gardła,
by stać się wzorem dla tych, co słuchają uważnie.
A gdzieś za potylicą, na grzbiecie uporu,
stoi osioł sekretu i milczy w półcieniu,
bo świat pogmatwany liczy własne ilorazy,
a sens dopływa dopiero, gdy przestajesz wiosłować.

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
:)
jakie to ładne!My rating