Dni wstecz

author:  Kasia Dominik
5.0/5 | 7


Na szczycie mojej ulicy
dojrzewał sad papierówek
u podnóża zasiedziałe deski
oferowały wytchnienie przed górą

obok trzepaka rosła huśtawka
konar dwa sznurki opona
schowana w łące

biegałam boso na deszczu
zostawiałam dziecięce ślady
rozróżniałam wszystkie krople
źdźbła łaskotały pięty

z pola wracałam umorusana
grubo po zmierzchu
pośród egipskich ciemności
bywało ciasno często zimno
węgiel w szopie przylegał
codzienność bez masła
i tylko chleb powszedni
nie zawsze

pies przy budzie
szczekał na mrówki faraona
szaflik jak piramida

nie słyszałam kiedy
dorosłość zapukała
zasunęłabym rygiel

Kasia Dominik



 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
28.11.2021,  Ula eM

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
28.11.2021,  Ravenwood