seans spirytystyczny
wiatr zapętla chmury
które zaciskają się wokół słów
nagle przypomnianej modlitwy
kroczę niepewnie ku ołtarzom z kości poetów
w dłoni ściskając okruchy umierającego dnia
i okrucieństwa tej chwili
kiedy zmuszony proszę Cię o pomoc
daj mi proszę wolę silną jak skała
bym już nigdy nie stracił wiary
ramiona mocne jak Atlas
które uśmierzać będą ludzką bezradność
tulić bezdomne dusze
miejsce w sercu
by zamieszkać mogli ci
co drogę dawno zgubili
a kiedy już ustanie nieprawość
wiatr osuszy łzy niesprawiedliwe
staniemy się jednością
którą dawno wywróżyła mi
stara wiedźma na Mostowej
w ponurym mieszkaniu
kiedy już nakarmimy głodnych
odziejemy nagich
zsuniemy się w zmęczenie
jak kamień gładko zsuwa się w toń gładkiej wody
pójdziemy na spacer
wzdłuż linii papilarnych
na ich styku
posadzimy miliony frezji
i staniesz się mną
ja będę Tobą
schowamy się przed Bogiem
pod klepkami starego parkietu
i nasienie wypełni wypalone żarówki
dla nich będziemy prześwietloną kliszą
i zaczną nas na siłę wywoływać
mocząc we łzach
których odczyn wciąż obojętny
żaden z nich nie ma pojęcia
że tak przywołuje się duchy
ukryte w starej studni
które zaciskają się wokół słów
nagle przypomnianej modlitwy
kroczę niepewnie ku ołtarzom z kości poetów
w dłoni ściskając okruchy umierającego dnia
i okrucieństwa tej chwili
kiedy zmuszony proszę Cię o pomoc
daj mi proszę wolę silną jak skała
bym już nigdy nie stracił wiary
ramiona mocne jak Atlas
które uśmierzać będą ludzką bezradność
tulić bezdomne dusze
miejsce w sercu
by zamieszkać mogli ci
co drogę dawno zgubili
a kiedy już ustanie nieprawość
wiatr osuszy łzy niesprawiedliwe
staniemy się jednością
którą dawno wywróżyła mi
stara wiedźma na Mostowej
w ponurym mieszkaniu
kiedy już nakarmimy głodnych
odziejemy nagich
zsuniemy się w zmęczenie
jak kamień gładko zsuwa się w toń gładkiej wody
pójdziemy na spacer
wzdłuż linii papilarnych
na ich styku
posadzimy miliony frezji
i staniesz się mną
ja będę Tobą
schowamy się przed Bogiem
pod klepkami starego parkietu
i nasienie wypełni wypalone żarówki
dla nich będziemy prześwietloną kliszą
i zaczną nas na siłę wywoływać
mocząc we łzach
których odczyn wciąż obojętny
żaden z nich nie ma pojęcia
że tak przywołuje się duchy
ukryte w starej studni

My rating
My rating
Moja ocena
"...kiedy już nakarmimy głodnychodziejemy nagich
zsuniemy się w zmęczenie..."
i to jest alfą i omegą
My rating