MERTON SŁUCHA REQUIEM
Spadł smyczek.
Batuta wymyka się z rąk.
Ale czy można dyrygować drzewem?
W Lacrimosa skrzypce
pospiesznie stawiają pnie
jesiennego lasu.
W prezbiterium mignęły
bursztynowe liście.
Z ambony schodzi śmierć,
wędrowny kramarz
w wynajętym stroju.
Kościół rozchyla się jak szkatułka.
Sklepienie igieł.
Niebo terkocze szyciem.
Ktoś fastryguje zbawienie.
Nuty. Cały las szpilek.
(Z tomu "Merton Linneusz Artaud", Wydawnictwo Forma, Szczecin 2012)
Batuta wymyka się z rąk.
Ale czy można dyrygować drzewem?
W Lacrimosa skrzypce
pospiesznie stawiają pnie
jesiennego lasu.
W prezbiterium mignęły
bursztynowe liście.
Z ambony schodzi śmierć,
wędrowny kramarz
w wynajętym stroju.
Kościół rozchyla się jak szkatułka.
Sklepienie igieł.
Niebo terkocze szyciem.
Ktoś fastryguje zbawienie.
Nuty. Cały las szpilek.
(Z tomu "Merton Linneusz Artaud", Wydawnictwo Forma, Szczecin 2012)

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating