BYŁBYM ?
BYŁBYM POETĄ [1]
Znów chciałbym
wykraść ogień bogom
jak Prometeusz… jak astronom
spaść ciepłym deszczem
meteorów słów
na niebo oczu twych… być astrolabium
czekać na powrót nocy
na korowody gwiazd
na powrót diamentowych snów
Gdy ty bezwładnie
znów chciałbym ładnie
gdy książę Księżyc blask roztoczy
jak kot przymrużysz kocie oczy
włosy rozczeszesz cieniem warg
poezji zawierzysz
gdy nefryt mgły opadnie
na nenufary zmierzch zapadnie
chciałbym znów
Tą nocą bym cię w wierszu wyśnił
tą nocą bym się wierszem przyśnił
ubrał w naszyjnik z moich myśli
byłbym Homerem i Szekspirem
Seneką byłbym… i Tuwimem
i byłbym tobie… byłbym motylem
byłbym poetą twoich nocy
i tylko tego wiersza dotyk
i tylko tyle
BYŁBYM POETĄ… I TYLKO ? [2]
Chciałbym zawierzyć znów poezji
i bogom wykraść ogień
jak Prometeusz
i jak astronom nieba twego
być astrolabium
oczu twych mgłą zasnutych… lustrem
byś była moim bóstwem
Być zwierciadlanym serca hrabią
czekać na powrót nocy
na powrót diamentowych snów
na róż twych pocałunków
byś grała tylko główne role
w poezji mej teatrum
wśród korowodów gwiazd
Tą nocą… gdy ty bezwładnie
znów chciałbym ładnie
gdy zmrużysz kocie oczy
gdy książę Księżyc blask roztoczy
nim nefryt mgieł opadnie
na nenufary zmierzch zapadnie
chciałbym znów
Tą nocą bym się tobie przyśnił
tą nocą bym cię w wierszu wyśnił
ubrał w naszyjnik gwiezdnych myśli
powierzyłbym poezji
byłbym Homerem i Szekspirem
twoim Petrarką i Tuwimem
I byłbym tobie
byłbym poetą, byłbym motylem
zwiewnym, efemerycznym
u delikatnych, twoich lic
i tylko tyle
i… nie mów nic
BYŁBYM POETĄ… I TYLKO TYLE [3]
Znów chciałbym
zawierzyć poezji
i ogień wykraść bogom
jak Prometeusz
i jak astronom nieba twego
Być lustrem... astrolabium
czekać na powrót nocy
na powrót diamentowych snów
na róż twych pocałunków
na korowody gwiazd
Gdy ty bezwładnie
znów chciałbym ładnie
gdy zmrużysz kocie oczy
gdy książę Księżyc blask roztoczy
a nefryt mgły opadnie
na nenufary zmierzch zapadnie
chciałbym znów
Tą nocą bym się tobie przyśnił
ubrał w naszyjnik z moich myśli
byłbym Seneką i Szekspirem
twoim Petrarką... i Tuwimem
byłbym dla ciebie
byłbym poetą
byłbym motylem
i tylko tyle
⊰Ҝღ$⊱………………………………………… Ponary u Narie - 5 września 'O1
Ps.
To przykład niezdecydowania mego, jak i wielu lepszych autorów
w ulotnej materii - delikatnej kwestii
arcytrudnego wyboru wersji tego samego pozornie utworu
I bądź tu mądry… i pisz wiersze
wszak to przypadek mój już nie pierwszy
gdy osiołkowi w żłobie zadano
nie tylko słomę, owies i siano
Będę więc wdzięczny, w skromności cały
byście najlepszy wybrać zechciały
Znów chciałbym
wykraść ogień bogom
jak Prometeusz… jak astronom
spaść ciepłym deszczem
meteorów słów
na niebo oczu twych… być astrolabium
czekać na powrót nocy
na korowody gwiazd
na powrót diamentowych snów
Gdy ty bezwładnie
znów chciałbym ładnie
gdy książę Księżyc blask roztoczy
jak kot przymrużysz kocie oczy
włosy rozczeszesz cieniem warg
poezji zawierzysz
gdy nefryt mgły opadnie
na nenufary zmierzch zapadnie
chciałbym znów
Tą nocą bym cię w wierszu wyśnił
tą nocą bym się wierszem przyśnił
ubrał w naszyjnik z moich myśli
byłbym Homerem i Szekspirem
Seneką byłbym… i Tuwimem
i byłbym tobie… byłbym motylem
byłbym poetą twoich nocy
i tylko tego wiersza dotyk
i tylko tyle
BYŁBYM POETĄ… I TYLKO ? [2]
Chciałbym zawierzyć znów poezji
i bogom wykraść ogień
jak Prometeusz
i jak astronom nieba twego
być astrolabium
oczu twych mgłą zasnutych… lustrem
byś była moim bóstwem
Być zwierciadlanym serca hrabią
czekać na powrót nocy
na powrót diamentowych snów
na róż twych pocałunków
byś grała tylko główne role
w poezji mej teatrum
wśród korowodów gwiazd
Tą nocą… gdy ty bezwładnie
znów chciałbym ładnie
gdy zmrużysz kocie oczy
gdy książę Księżyc blask roztoczy
nim nefryt mgieł opadnie
na nenufary zmierzch zapadnie
chciałbym znów
Tą nocą bym się tobie przyśnił
tą nocą bym cię w wierszu wyśnił
ubrał w naszyjnik gwiezdnych myśli
powierzyłbym poezji
byłbym Homerem i Szekspirem
twoim Petrarką i Tuwimem
I byłbym tobie
byłbym poetą, byłbym motylem
zwiewnym, efemerycznym
u delikatnych, twoich lic
i tylko tyle
i… nie mów nic
BYŁBYM POETĄ… I TYLKO TYLE [3]
Znów chciałbym
zawierzyć poezji
i ogień wykraść bogom
jak Prometeusz
i jak astronom nieba twego
Być lustrem... astrolabium
czekać na powrót nocy
na powrót diamentowych snów
na róż twych pocałunków
na korowody gwiazd
Gdy ty bezwładnie
znów chciałbym ładnie
gdy zmrużysz kocie oczy
gdy książę Księżyc blask roztoczy
a nefryt mgły opadnie
na nenufary zmierzch zapadnie
chciałbym znów
Tą nocą bym się tobie przyśnił
ubrał w naszyjnik z moich myśli
byłbym Seneką i Szekspirem
twoim Petrarką... i Tuwimem
byłbym dla ciebie
byłbym poetą
byłbym motylem
i tylko tyle
⊰Ҝღ$⊱………………………………………… Ponary u Narie - 5 września 'O1
Ps.
To przykład niezdecydowania mego, jak i wielu lepszych autorów
w ulotnej materii - delikatnej kwestii
arcytrudnego wyboru wersji tego samego pozornie utworu
I bądź tu mądry… i pisz wiersze
wszak to przypadek mój już nie pierwszy
gdy osiołkowi w żłobie zadano
nie tylko słomę, owies i siano
Będę więc wdzięczny, w skromności cały
byście najlepszy wybrać zechciały

My rating
My rating
My rating