Bezwstydna melodia
On siedzi jak dym w fotelu,
rozlany, pewny, powolny,
a ona uczy się jego ciszy
jak nut, które drżą pod skórą.
Ma dłonie, które znają mapy bioder i spojrzenie,
które nie pyta - tylko bierze,
jak scena bierze oddech przed piosenką.
Jest mężczyzną jak z filmu
w czerni i bieli,
z papierosem między czasami,
z głosem, który potrafi rozebrać
do ostatniej myśli.
Kiedy mówi „chodź”,
świat przestaje być grzeczny.
A ona -
w sukni z cienia -
idzie, bo tak chce serce
i ciało...
i ta stara, bezwstydna melodia
zwana miłością.
Augsburg, 14 stycznia 2026
rozlany, pewny, powolny,
a ona uczy się jego ciszy
jak nut, które drżą pod skórą.
Ma dłonie, które znają mapy bioder i spojrzenie,
które nie pyta - tylko bierze,
jak scena bierze oddech przed piosenką.
Jest mężczyzną jak z filmu
w czerni i bieli,
z papierosem między czasami,
z głosem, który potrafi rozebrać
do ostatniej myśli.
Kiedy mówi „chodź”,
świat przestaje być grzeczny.
A ona -
w sukni z cienia -
idzie, bo tak chce serce
i ciało...
i ta stara, bezwstydna melodia
zwana miłością.
Augsburg, 14 stycznia 2026

My rating
My rating
My rating
My rating
Moja ocena
Podejdź proszę!- nie prosi , nie wadziZmysł dwojga przeplata słuch trwogi
Ma- rozumie lecz zamiera z oczami
Tak pięknymi, że on wpadł po szyję.
I tak patrzą i cierpią milczeniem,
Nic nie przeczy nie ruszą pierwsze
Drga ta losów muzyka
Zwana owocem pragnienia.
My rating