Święta wojna

author:  Maksymilian Tchoń
5.0/5 | 5


złamane serce
nie goi się
ekwilibrystyką
choć
wypływa
z niego
słowo

rodzi się
dojrzewa
na końcu
umiera

często
w zamachu
na własny
wdzięk
urok
i piękno

mierzy się
z kłamstwem
oszczerstwem
pogłoską

a przecież
jego istotą
jest eden
i utopia

jeśli rzucisz nim
jeśli zatrzymasz je
albo jeżeli
podarujesz go
komuś kto
nie otrzymał
daru
wydobycia
z siebie
fonemu

możesz zyskać
życie wieczne
albo raj utracony
raj odzyskany
ale jeśli
zakarzesz
posługiwać się
nim
nastąpi dramat
krach niedola

może okryć się
erozją
albo co gorsze
okryć cię hańbą
bo dla mnie
Słowo
to czyn
to akt dobrej woli
to wyraz uczuć

jeżeli masz na tyle
palców u rąk
by gwizdać
i to nie ty byłeś
człowiekiem
który chciał ukraść
alfabet
twoja ucieczka
z literami
może być
wywrotna

w końcu pobożni
lingwiści
zaciągną cię
do rezerwatu
i stanie się
rzecz ostateczna:

na początku
było słowo
na końcu
łączyć nas będzie
łańcuch znaków
przestankowych
bo pogubiliśmy
dźwięczne
i bezdźwięczne
głoski

a czas naszym
złym doradcą
skorodowały
wszystkie
litery

i teraz nawet
kropki nie ma
gdzie
postawić
skoro
semiotyka
uległa filozofii tracenia
logiki

tych dwóch
komór
nie da się już
scalić
żadnym
digrafem
zmiękczyć
utwardzić
jedynie
można z nich
wyjąć
strzałę
ale rana
pozostanie
a w jej

rotacyzm

zaś jej
pragmatyzm
liczy dolce i euro
po drugiej
stronie
utyskując
na bilon
monstrualnych
Majuskuł
bo chcieliśmy być
pisani z dużej
litery

a rozmieniliśmy
się na drobne
w jesieni
życia

zabraknie ci
zasad
i tych ortograficznych
i tych etycznych

moje serce
płonie
nie dokonałem
transferu
językowego
więc

jeszcze
posiadam swoją
tożsamość
ale wróg jest
czujny
muszę być
uzbrojony
na łożu śmiertelnym

w same -
głoski
po zęby
bo

licząc
lata
przekroczyłem
granicę

języka

Poem versions


 
COMMENTS


My rating

My rating:  
24.09.2025,  mroźny

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
06.09.2025,  Rafał Gatny

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
05.09.2025,  Ula eM