Światło
Widać światło
padające smugami
zza zakrętu, za zakrętem
ostatnia prosta fugami
drogę ma znaczyć w zamęcie.
A może nie ostania,
a światło to zwyczajny świt,
nie jestem koreańskim żołnierzem,
żaden kim
nie będzie mi mówił w co mam wierzyć.
By ostatnią kulą przeniknąć
do skamieniałej duszy
i zniszczyć świat dla niego bez znaczenia,
spasionym cielskiem, by go z posad ruszyć,
światło moje zamknąć.
Może świat oszalał struty dobrobytem,
coś się kończy i zaczyna się coś.
I zamiast miłości - złość
rozsadza chore głowy,
pana szuka, znów chce żyć pod knutem.
Światło na początku było,
trwało chwilę, pewnie znów zapłonie,
kiedyś, gdzieś, w świecie innym,
może pięknem, jakie się nie śniło.
W krwią świecie zmytym, znów niewinnym.
padające smugami
zza zakrętu, za zakrętem
ostatnia prosta fugami
drogę ma znaczyć w zamęcie.
A może nie ostania,
a światło to zwyczajny świt,
nie jestem koreańskim żołnierzem,
żaden kim
nie będzie mi mówił w co mam wierzyć.
By ostatnią kulą przeniknąć
do skamieniałej duszy
i zniszczyć świat dla niego bez znaczenia,
spasionym cielskiem, by go z posad ruszyć,
światło moje zamknąć.
Może świat oszalał struty dobrobytem,
coś się kończy i zaczyna się coś.
I zamiast miłości - złość
rozsadza chore głowy,
pana szuka, znów chce żyć pod knutem.
Światło na początku było,
trwało chwilę, pewnie znów zapłonie,
kiedyś, gdzieś, w świecie innym,
może pięknem, jakie się nie śniło.
W krwią świecie zmytym, znów niewinnym.

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating