Niechcenia
Niechcenia
Wieczorem ważę więcej.
Wnoszę na butach zmęczenie
W torebce chowam rozpacz.
Wychodzę naprzeciw zieleni
Nawożę ogródek smutkiem
Kwiaty podlewam łzami
Barki odciążam huśtawką
Żale rozkładam na trawie
Udręki opalam słońcem
Oczyszczam ciało z niechceń.
Wracam do domu, gotuję
Dłonie zanurzam w mące
Sałatkę kroję z nadzieją
Mielę skruchę z kawą
Tłukę rozmowy o niczym
Smażę kotlety ze spojrzeń
Duszę kłótnie, aż zmiękną
Złe chwile kładę w słoiki
Zwiększam ogień pod sercem
Oczyszczam głowę z niechceń.
W łazience dokańczam dzieła.
Namydlam smutne wspomnienia
W pianie wydają się śmieszne.
Gąbka jak czuły dotyk
Kochanka, co dobrze zna drogę
Pieści zmartwione myśli.
Lustro zamglone błądzi
Szukając na ustach uśmiechu.
Wypinam dumnie pierś
Lekka na nowy dzień.
10 września 2024 roku, w okolicach połowy nocy
Autorka:
Karolina Michałowska
Wieczorem ważę więcej.
Wnoszę na butach zmęczenie
W torebce chowam rozpacz.
Wychodzę naprzeciw zieleni
Nawożę ogródek smutkiem
Kwiaty podlewam łzami
Barki odciążam huśtawką
Żale rozkładam na trawie
Udręki opalam słońcem
Oczyszczam ciało z niechceń.
Wracam do domu, gotuję
Dłonie zanurzam w mące
Sałatkę kroję z nadzieją
Mielę skruchę z kawą
Tłukę rozmowy o niczym
Smażę kotlety ze spojrzeń
Duszę kłótnie, aż zmiękną
Złe chwile kładę w słoiki
Zwiększam ogień pod sercem
Oczyszczam głowę z niechceń.
W łazience dokańczam dzieła.
Namydlam smutne wspomnienia
W pianie wydają się śmieszne.
Gąbka jak czuły dotyk
Kochanka, co dobrze zna drogę
Pieści zmartwione myśli.
Lustro zamglone błądzi
Szukając na ustach uśmiechu.
Wypinam dumnie pierś
Lekka na nowy dzień.
10 września 2024 roku, w okolicach połowy nocy
Autorka:
Karolina Michałowska

My rating
My rating
@ Ula eM
Dziękuję!@ Anna Krzyczkowska
Dziękuję!My rating
My rating