Kolory miłości

author:  Maksymilian Tchoń
5.0/5 | 5


Pachniałaś lasem kiedy
zderzono nas w okrężnym locie jaskółki
w tej samej strefie poligonu
widzialnego przyczółka

Zespolono nas w trzepocie głuszca
na tymże samym lęgowisku

Pojednano nas w dźwięku trelu słowika
podczas uczty przy filozoficznym stole
gdzie bractwo i galopada spojrzeń

wybuchające erupcje porywów serca
Porozmawiaj ze mną przechodniu!
przydrożny gościu o mieniu lubej

pani serca
Skąd się bierze twoja woń w którą wdarło się natchnienie?
Z drwin chmur, które żyją bezdomnie

Moja miłość dogorywa w bielmie pogorzeliska
bez Ciebie wszystko traci sens
Góry o wielkości marzeń sennych
i morza wszystkie

o których się nie dowiedziałem
o których mi nie nastręczono wszelkiej wiedzy



 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
12.01.2024,  Ula eM

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
10.01.2024,  kalka_kolki