Białe gołębie nad Warszawą
cisza nigdy nie milczy
w niej ukrywają się
białe gołębie
zaspane jeszcze
na tle wschodzącego słońca
otulone czerwienią niewinnej krwi
w ciszy pogrążone
samoloty
lądujące na niewidzialnych
lotniskach
milczeniem jest
modlitwa małych rączek
proszących o ojca
żeby wrócił
matkę która przytuli
słońce w kolorze
pomarańczy
milczeniem oczy patrzące
już zawsze
na to czego nie ma
wracam do srebra poezji
by złotem pokazać
purpurowe ulice Warszawy
w niej ukrywają się
białe gołębie
zaspane jeszcze
na tle wschodzącego słońca
otulone czerwienią niewinnej krwi
w ciszy pogrążone
samoloty
lądujące na niewidzialnych
lotniskach
milczeniem jest
modlitwa małych rączek
proszących o ojca
żeby wrócił
matkę która przytuli
słońce w kolorze
pomarańczy
milczeniem oczy patrzące
już zawsze
na to czego nie ma
wracam do srebra poezji
by złotem pokazać
purpurowe ulice Warszawy

My rating
My rating
My rating