Dar istnienia | version: 25.07.2025 15:20

5.0/5 | 10


Nie musiałam być.
Ani wróblem na parapecie,
ani kobietą z przeterminowaną legitymacją,
ani tą, która dziś zapomniała o wodzie na herbatę.

A jednak - jestem.
Z całą nieporadnością skóry,
z kolanami, które poznały spękaną ziemię
i sercem, które nie zawsze wie, kiedy milczeć.

Nie było losowania.
Nikt nie rzucał monetą,
czy trafię w ten wszechświat,
czy w inny - gdzie jabłka nie spadają,
a śmierć jest tylko nieudanym czasownikiem.

Zdarzyło się.
Z nieprawdopodobieństwa wyrosła
moja codzienność:
chleb, zbytnia wrażliwość, miłość i rachunki.

I choć czasem myślę - " po co mi to wszystko",
to potem ktoś nagle mówi „dzień dobry”
z takim przekonaniem,
jakby naprawdę dobrze było,

że istniejemy...

Poem versions

 
COMMENTS


My rating

My rating:  
26.07.2025,  mroźny

My rating

My rating:  
26.07.2025,  Rafał Gatny

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
25.07.2025,  Ula eM

My rating

My rating:  

@ B.Niewiadomski

Kolana...
nie raz nosiły ślady upadków, ale nadal funkcjonują sprawnie ;)))
Dzięki serdeczne, pozdrawiam :)

Miłego dnia!

a ze mną
zostaną
te kolana
My rating:  
25.07.2025,  Charlie Cbdo