Dar istnienia | version: 25.07.2025 15:20
Nie musiałam być.
Ani wróblem na parapecie,
ani kobietą z przeterminowaną legitymacją,
ani tą, która dziś zapomniała o wodzie na herbatę.
A jednak - jestem.
Z całą nieporadnością skóry,
z kolanami, które poznały spękaną ziemię
i sercem, które nie zawsze wie, kiedy milczeć.
Nie było losowania.
Nikt nie rzucał monetą,
czy trafię w ten wszechświat,
czy w inny - gdzie jabłka nie spadają,
a śmierć jest tylko nieudanym czasownikiem.
Zdarzyło się.
Z nieprawdopodobieństwa wyrosła
moja codzienność:
chleb, zbytnia wrażliwość, miłość i rachunki.
I choć czasem myślę - " po co mi to wszystko",
to potem ktoś nagle mówi „dzień dobry”
z takim przekonaniem,
jakby naprawdę dobrze było,
że istniejemy...
Ani wróblem na parapecie,
ani kobietą z przeterminowaną legitymacją,
ani tą, która dziś zapomniała o wodzie na herbatę.
A jednak - jestem.
Z całą nieporadnością skóry,
z kolanami, które poznały spękaną ziemię
i sercem, które nie zawsze wie, kiedy milczeć.
Nie było losowania.
Nikt nie rzucał monetą,
czy trafię w ten wszechświat,
czy w inny - gdzie jabłka nie spadają,
a śmierć jest tylko nieudanym czasownikiem.
Zdarzyło się.
Z nieprawdopodobieństwa wyrosła
moja codzienność:
chleb, zbytnia wrażliwość, miłość i rachunki.
I choć czasem myślę - " po co mi to wszystko",
to potem ktoś nagle mówi „dzień dobry”
z takim przekonaniem,
jakby naprawdę dobrze było,
że istniejemy...
Poem versions
- 25.07.2025 16:32
- 25.07.2025 15:20

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
@ B.Niewiadomski
Kolana...nie raz nosiły ślady upadków, ale nadal funkcjonują sprawnie ;)))
Dzięki serdeczne, pozdrawiam :)
Miłego dnia!
a ze mnązostaną
te kolana