CIEŃ CZŁOWIEKA | version: 13.07.2016 00:14
Odkąd pokochał zasłonięte okna
niechętnie opuszcza domowy azyl
spłoszony z nagła rozlaną jasnością
odruchowo chowa się za swym człowiekiem
wystraszony własnym objawieniem
kurczowo trzyma się jednego kształtu
niezdarnie potyka o własny kontur
bojaźliwie śledząc każdy ruch z poza
trwożnie pokonuje plamy światła
wtapiając się w każdą napotkaną szarość
i tęsknie wypatruje zbawiennego mroku
by z ulgą się w nim rozpłynąć ...
niechętnie opuszcza domowy azyl
spłoszony z nagła rozlaną jasnością
odruchowo chowa się za swym człowiekiem
wystraszony własnym objawieniem
kurczowo trzyma się jednego kształtu
niezdarnie potyka o własny kontur
bojaźliwie śledząc każdy ruch z poza
trwożnie pokonuje plamy światła
wtapiając się w każdą napotkaną szarość
i tęsknie wypatruje zbawiennego mroku
by z ulgą się w nim rozpłynąć ...
Poem versions
- 13.07.2016 15:05
- 13.07.2016 00:14

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
Moja ocena
...rozpłynąć znowu...My rating
My rating
My rating