Na dłoni
— Co się stało?
— Nic się nie stało.
Dlaczego chcesz zabrać mi dzieci?
— Nie chcę zabrać Twoich dzieci —
odpowiadam cicho.
— Narysuj mi mamę i tatę.
— Tutaj?
— Tak. Tutaj.
Wezmę ich na ręce.
— Dobrze.
Rysuję palcem jej dłoni.
Bez ołówka.
Bez papieru.
Bez pytań-
Mamę.
i tatę.
A może tylko
próbuję rysować jej
bezpieczny świat,
który jeszcze gdzieś w niej istnieje.
Patrzy i pyta:
— Przyjdziesz jeszcze?
— Tak — odpowiadam.
Na pożegnanie
podaje mi cukierka.
Uczę się nie płakać
wobec takich chwil.
Czasem prawda
jest tylko milczeniem.
Czasem mieści się
cała w jednej dłoni,
w kilku liniach
narysowanych palcem,
w cukierku podanym
na pożegnanie.
i w cichym:
— Przyjdziesz jeszcze?
W ciszy na długo zostaje
prawdziwe —
tak.
— Nic się nie stało.
Dlaczego chcesz zabrać mi dzieci?
— Nie chcę zabrać Twoich dzieci —
odpowiadam cicho.
— Narysuj mi mamę i tatę.
— Tutaj?
— Tak. Tutaj.
Wezmę ich na ręce.
— Dobrze.
Rysuję palcem jej dłoni.
Bez ołówka.
Bez papieru.
Bez pytań-
Mamę.
i tatę.
A może tylko
próbuję rysować jej
bezpieczny świat,
który jeszcze gdzieś w niej istnieje.
Patrzy i pyta:
— Przyjdziesz jeszcze?
— Tak — odpowiadam.
Na pożegnanie
podaje mi cukierka.
Uczę się nie płakać
wobec takich chwil.
Czasem prawda
jest tylko milczeniem.
Czasem mieści się
cała w jednej dłoni,
w kilku liniach
narysowanych palcem,
w cukierku podanym
na pożegnanie.
i w cichym:
— Przyjdziesz jeszcze?
W ciszy na długo zostaje
prawdziwe —
tak.

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
Moja ocena
Wybitny.+++
@ PIERRE
Dziękuję.My rating
Moja ocena
Wzruszające..bardzo.Masz dobre serce:)
Niech Cię Bóg błogosławi:)
My rating