Na dłoni

author:  Wiesława Bień
5.0/5 | 11


— Co się stało?

— Nic się nie stało.
Dlaczego chcesz zabrać mi dzieci?

— Nie chcę zabrać Twoich dzieci —
odpowiadam cicho.

— Narysuj mi mamę i tatę.

— Tutaj?

— Tak. Tutaj.
Wezmę ich na ręce.

— Dobrze.

Rysuję palcem jej dłoni.

Bez ołówka.
Bez papieru.
Bez pytań-

Mamę.
i tatę.

A może tylko
próbuję rysować jej
bezpieczny świat,
który jeszcze gdzieś w niej istnieje.

Patrzy i pyta:

— Przyjdziesz jeszcze?

— Tak — odpowiadam.

Na pożegnanie
podaje mi cukierka.

Uczę się nie płakać
wobec takich chwil.

Czasem prawda
jest tylko milczeniem.

Czasem mieści się
cała w jednej dłoni,
w kilku liniach
narysowanych palcem,
w cukierku podanym
na pożegnanie.

i w cichym:

— Przyjdziesz jeszcze?

W ciszy na długo zostaje
prawdziwe —

tak.



 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

Moja ocena

Wybitny.
+++
My rating:  

@ PIERRE

Dziękuję.

My rating

My rating:  

Moja ocena

Wzruszające..bardzo.
Masz dobre serce:)
Niech Cię Bóg błogosławi:)
My rating:  
08.08.2026,  PIERRE

My rating

My rating:  
08.08.2026,  Charlie Cbdo