Bezpotomna. Pod twoją obronę, apologio!

author:  Maksymilian Tchoń
5.0/5 | 8


Czuję, że drążę skałę
Ja woda, Ty ogień
przepowiednia się dokona, dlatego Pamiętajcie w grodach
ale zanim wersem skonam

uczynię transgresję żywiołów
pochód za falą i dymem
się toksycznie upadla,
to jest moja poetyczna stajnia

skąd wyszedłem, dokąd zmierzam
głodny i spragniony
Wody i Ognia lampiony
u boku żony uczuciem zmiażdżonym

na Cordobie,
bo matka ziemia szlocha
ale czuwa nad lekturami swoich dzieci,
a dzięcielina pała,

że w postaci chleba się utajasz
kropla, łza do nieba przytulona –
szczęścia przełożona
Niech powołam do życia

monodram, ty wyjdziesz na scenę oznajmić
Kamień rzucony na szaniec
uderzy w Moskwę
Ostatni sprawiedliwy –

husarz prawdy, szermierz marzeń
w kontuszu i żupanie
Mistrz orderu wołacz, sarkastyczny mim
ma kolekcję odpuszczonych win

Ja, jeden na milion, kocham
swój semantyczny sen
Ty sama, bezpotomna, zaniedbana –
jedna z miliona, apologia,

APolonia

Poem versions


 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
25.06.2026,  Laura Alszer

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
25.06.2026,  Ula eM

My rating

My rating:  
25.06.2026,  Rafał Gatny

My rating

My rating:  

My rating

My rating: