Łańcuchy

author:  Zelacho
5.0/5 | 4


Dom
bielony, fundamenty mocne
okna na wschód, by nie widzieć końca
dach nieprzemakalny, ściany chłodne
bez śladów po muchach
kłótniami nie nasiąknięte
Próg przekroczony w niemym zachwycie
zapach farby w nozdrza wciągnięty, tuż przed
szczytowaniem
to nasze

Dom
wyblakły, zakurzony, grzybem porośnięty
w spiżarni, co ją powódź zalała
Płytki na ganku porysowane, gniazdo os
w pergoli nie przycinanej głucho brzęczące
parkiet wyłamujący się z szeregu, tak jak
my, ciasnotą zmęczony

Nasz beton, trzeba byłoby
na sprzedaż wystawić, oknami się podzielić
wersalki, umywalki, lampy
rozgrabić
Ja wezmę brytfannę, w której piekłam
indyka na ważne okazje



 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
09.01.2011,  jus

My rating

My rating:  

My rating

My rating: