Tendencje suicydalne
;wiara jest jak nauka ,
czytasz i piszesz wierząc , że ją wchłoniesz ;
; nieświadomie wierzysz we wszystko ,
świadomie dobrze , tylko dla siebie ;
;nigdy nie jest tak źle , żeby nie mogło być gorzej ,
zawsze jest tylko gorzej ;
; z każdą prawdą o nas , idziemy w coraz głębsze problemy ;
; nie należy śmiać się z innych ,
ponieważ też chcieliby być inni ;
mówisz że miłość jest prostsza bo kochasz żarliwie
choc kogo jednego wybierzesz przed Bogiem samobójców
od męża do mężą , o to walczyli dzielni i mężni achajowie
był jeden porzucony wzajemnie , a ja posiadam ich dusze ojców
i jak prędko trafia mnie nieszczęścia epikryza
mych własnych lęków i ciężaru wiedzy żelaznego
tej nauki cierpienia , nie zrzucę już krzyża
i poznałem tytana ,co rozbawiał mnie niezauważanego
i nie poznam nigdy , być może prawdy ciekawszej ode mnie
do tej pory , już hospityzowany
zachowania agresywne mam i znam smak ich kulanie
jeszcze potężniej cierpiałem jak pies znużony
i siła zdrowia poruszona natychmiast
przyjechała pomocy udzielić
pojechałem rozgoryczony
i wzrokiem podziwiającym dotykam każdego wokół
i myślę co robię tutaj
wokół znajomi nieznajomi
twarze gdzieś widziałem pamięcią
jakieś słowa
i słuch podpowiada
że gdzieś się widziałem oczami
i ból niezrozumienia
ja leżę
tak bezpieczniej
rozmawiać nie chcę na siłę
i widzieć
lecz patrze
choć walczę z tym
nienawidzę świata
nienawidzę każdego
nienawidzę siebie
i dwie doby mijają
jak śmiech na ustach mamy widzę wyszydzający
ja uciekam przed więzieniem
tak chciałem myśleć
lecz cel mnie skierował tutaj
nie chciałem a jestem
i twarze złowrogie obserwują walecznie
ja uciekam wzrokiem
nie chcę pogardy
nie chcę widzieć oczu złych
nie chcę
i żyć także tęsknię
i nadal słyszę co łeb mój rozpiera na kawałki
i kłamać zaczynam znowu
żeby tylko się wydostać
uciec
przed samym sobą
jak najdalej
i lekiem leczony
uciekam
biegnę
kaleczę sam siebie
muszę się zatrzymać
lecz
stoję
i nadal kłamię
jak żołnierz w rękach wroga
każdy wrogiem
kto nie chce prawdy powiedzieć
i po której stoję stronie
chciałem tylko miłować
w płaszczyźnie
logicznie widzę kłamstwo
zaprzeczam
skupiam uwagę
i łaknę
tylko zrozumienia
i nadal strachu zrzucić nie potrafię
i pływam w nim jak w oceanie
o Boże usłysz mnie
o Boże zakończ to
o Boże wygrałeś tą grę
na czym polega ludzkie odczucie
gdzie nikt już nie czuje
dlatego sam nie wiem kim jestem
nie widzę
nie zauważam
nie spostrzegam
i wbrew woli kłamstwa pomocy
uciekam przed wzajemnym ...
czym
może nie własnym cierpieniem
; tylko cierpienie okaże Ci oblicze człowieka ;
czytasz i piszesz wierząc , że ją wchłoniesz ;
; nieświadomie wierzysz we wszystko ,
świadomie dobrze , tylko dla siebie ;
;nigdy nie jest tak źle , żeby nie mogło być gorzej ,
zawsze jest tylko gorzej ;
; z każdą prawdą o nas , idziemy w coraz głębsze problemy ;
; nie należy śmiać się z innych ,
ponieważ też chcieliby być inni ;
mówisz że miłość jest prostsza bo kochasz żarliwie
choc kogo jednego wybierzesz przed Bogiem samobójców
od męża do mężą , o to walczyli dzielni i mężni achajowie
był jeden porzucony wzajemnie , a ja posiadam ich dusze ojców
i jak prędko trafia mnie nieszczęścia epikryza
mych własnych lęków i ciężaru wiedzy żelaznego
tej nauki cierpienia , nie zrzucę już krzyża
i poznałem tytana ,co rozbawiał mnie niezauważanego
i nie poznam nigdy , być może prawdy ciekawszej ode mnie
do tej pory , już hospityzowany
zachowania agresywne mam i znam smak ich kulanie
jeszcze potężniej cierpiałem jak pies znużony
i siła zdrowia poruszona natychmiast
przyjechała pomocy udzielić
pojechałem rozgoryczony
i wzrokiem podziwiającym dotykam każdego wokół
i myślę co robię tutaj
wokół znajomi nieznajomi
twarze gdzieś widziałem pamięcią
jakieś słowa
i słuch podpowiada
że gdzieś się widziałem oczami
i ból niezrozumienia
ja leżę
tak bezpieczniej
rozmawiać nie chcę na siłę
i widzieć
lecz patrze
choć walczę z tym
nienawidzę świata
nienawidzę każdego
nienawidzę siebie
i dwie doby mijają
jak śmiech na ustach mamy widzę wyszydzający
ja uciekam przed więzieniem
tak chciałem myśleć
lecz cel mnie skierował tutaj
nie chciałem a jestem
i twarze złowrogie obserwują walecznie
ja uciekam wzrokiem
nie chcę pogardy
nie chcę widzieć oczu złych
nie chcę
i żyć także tęsknię
i nadal słyszę co łeb mój rozpiera na kawałki
i kłamać zaczynam znowu
żeby tylko się wydostać
uciec
przed samym sobą
jak najdalej
i lekiem leczony
uciekam
biegnę
kaleczę sam siebie
muszę się zatrzymać
lecz
stoję
i nadal kłamię
jak żołnierz w rękach wroga
każdy wrogiem
kto nie chce prawdy powiedzieć
i po której stoję stronie
chciałem tylko miłować
w płaszczyźnie
logicznie widzę kłamstwo
zaprzeczam
skupiam uwagę
i łaknę
tylko zrozumienia
i nadal strachu zrzucić nie potrafię
i pływam w nim jak w oceanie
o Boże usłysz mnie
o Boże zakończ to
o Boże wygrałeś tą grę
na czym polega ludzkie odczucie
gdzie nikt już nie czuje
dlatego sam nie wiem kim jestem
nie widzę
nie zauważam
nie spostrzegam
i wbrew woli kłamstwa pomocy
uciekam przed wzajemnym ...
czym
może nie własnym cierpieniem
; tylko cierpienie okaże Ci oblicze człowieka ;

Moja ocena
...dobry, mocny wierszMy rating
Moja ocena
dużo czytania......ale warto !wiersz
jak piegi po co tyle interpunkcji cierpisz oky to poczytaj wielkich jak pisali o cierpieniu tutaj moralizujesz modlisz sie opowiadasz a wszystkiego za duze ja bym napisala tak ... i rycze bo cierpie na gigantyzm o czym swiadczy werset ,,,,prawdy ciekawszej ode mnie