Wiatr
Nie wiedzieć skąd wiatr się pojawił.
Tańczył, pląsał,
wierzchołki drzew grzebieniem czesał.
Pokłonił się brzozie
i topoli samotnie w polu stojącej.
Z pędem wpadł w gałęzie osiki,
prawie pogubił plecione buciki.
Baranki po niebie wypasał,
Na kłosach się kołysał.
Wiatr pracowity dzień miał,
choć nikt go nie widział.
Tańczył, pląsał,
wierzchołki drzew grzebieniem czesał.
Pokłonił się brzozie
i topoli samotnie w polu stojącej.
Z pędem wpadł w gałęzie osiki,
prawie pogubił plecione buciki.
Baranki po niebie wypasał,
Na kłosach się kołysał.
Wiatr pracowity dzień miał,
choć nikt go nie widział.

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
Moja ocena
prześliczne!My rating