Szkoda (Moja Mała Polska)
Jadłam rosół,
był niesmaczny.
Szkoda.
I znów mam pięć lat,
czy coś koło tego.
Kolana i łokcie fioletem mrugają,
nic to.
Asfaltowa droga prowadzi mnie w niebo
stokrotek, malin i żyta.
Już,
już blisko.
Prawie napełniam garnuszek,
a biała chusta łaskocze w policzki.
Drzewa mają imiona,
a pszczoły są takie ogromne.
Szeptem rozmawiam z ptakami.
Okruszki chleba upadły na liść bzu,
teraz bez pachnie
chlebem.
Obiad, ach
znów za szybko
i znów zjem z myślami w chmurach.
Tyle jeszcze skarbów czeka w sadzie.
Jabłoń pachnie latem,
lipa strzeże tajemnic wczorajszego popołudnia.
dąb wskazuje drogę brzozie.
Ciepło tuli mnie kaczeńcami przy stawie.
Uwielbiam przewidywalność niedzieli.
Jadłam dziś rosół,
był niesmaczny.
Naprawdę szkoda.
/Kraków, 14.07.2011/
był niesmaczny.
Szkoda.
I znów mam pięć lat,
czy coś koło tego.
Kolana i łokcie fioletem mrugają,
nic to.
Asfaltowa droga prowadzi mnie w niebo
stokrotek, malin i żyta.
Już,
już blisko.
Prawie napełniam garnuszek,
a biała chusta łaskocze w policzki.
Drzewa mają imiona,
a pszczoły są takie ogromne.
Szeptem rozmawiam z ptakami.
Okruszki chleba upadły na liść bzu,
teraz bez pachnie
chlebem.
Obiad, ach
znów za szybko
i znów zjem z myślami w chmurach.
Tyle jeszcze skarbów czeka w sadzie.
Jabłoń pachnie latem,
lipa strzeże tajemnic wczorajszego popołudnia.
dąb wskazuje drogę brzozie.
Ciepło tuli mnie kaczeńcami przy stawie.
Uwielbiam przewidywalność niedzieli.
Jadłam dziś rosół,
był niesmaczny.
Naprawdę szkoda.
/Kraków, 14.07.2011/

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
.
intrygująca zabawa formą,spory dystans i umiejętność
uchwycenia perspektywy
z rosołu jeszcze nie jedno ugotować można;))
My rating
My rating
My rating
My rating
Moja ocena
... zrobiło się magicznie !Moja ocena
Pyszny kąsek. Przypomniałem sobie nagle moje dzieciństwo.Moja ocena
nad rosołem (jak nad nad wierszem) trzeba popracować