Aleksytymia
Kołysana Twymi słowy
Zagłębiana w kłamstw pandemię
O miłości nie ma mowy
Po co komu takie brzmię
Tak mi dobrze żyć samotnie
Wyzbytej uczuć relacji
Tylko czasem wpadniesz nocą
Nie zostajesz na kolacji
Lub wymykasz się porankiem
Bez zbędnego dowidzenia
Jutro znów posilisz tangiem
Namiętnego ukojenia
Nie czekam na list od Ciebie
To jest zbyt sentymentalne
Taniec ten nie przetrwa wiecznie
Podniecenie jest letalne
Mi nie przykro Gdyś daleko
Przeciwnościom daję radę
Na sen piję ciepłe mleko
Na afekty czekoladę
Ale gdy pomyśle nieraz
Że utracić kiedyś mogę
Noce które dajesz teraz
Śmiechu i łez synagogę
Jestem gotów nieść to brzemię
Miłość Twoją wziąć do ręki
I potwierdzić Jej istnienie
Świadectwem białej sukienki
Zagłębiana w kłamstw pandemię
O miłości nie ma mowy
Po co komu takie brzmię
Tak mi dobrze żyć samotnie
Wyzbytej uczuć relacji
Tylko czasem wpadniesz nocą
Nie zostajesz na kolacji
Lub wymykasz się porankiem
Bez zbędnego dowidzenia
Jutro znów posilisz tangiem
Namiętnego ukojenia
Nie czekam na list od Ciebie
To jest zbyt sentymentalne
Taniec ten nie przetrwa wiecznie
Podniecenie jest letalne
Mi nie przykro Gdyś daleko
Przeciwnościom daję radę
Na sen piję ciepłe mleko
Na afekty czekoladę
Ale gdy pomyśle nieraz
Że utracić kiedyś mogę
Noce które dajesz teraz
Śmiechu i łez synagogę
Jestem gotów nieść to brzemię
Miłość Twoją wziąć do ręki
I potwierdzić Jej istnienie
Świadectwem białej sukienki

My rating
My rating
My rating
Moja ocena
piosenka o kawalerze z doskoku ;-)