TRYPTYK WARIATA
Po pierwsze
Mnie nie ma
To wszystko tylko mi się śni
Nie ma mnie
Nigdy mnie tu nie było
Nie mam siebie
I nikt mnie nigdy nie miał
Nie ma
I nie będzie miał
Nigdy nie miałem siebie
I już nie będę miał
Czas
Zrobił swoje
Uciekł mi
Przeciekł mi przez palce
Wszystko w piach
Psu na budę
Gówno i krew
Po drugie
Drugiego życia nie ma
Ale gdyby dało się
Cofnąć czas
Zacząć jeszcze raz
Od nowa
To nie chciałbym być sobą
To się nie zmienia
Za to ruchałbym jak najwięcej
Zamiast się modlić
Podlić się
Na kolanach
Wobec niczego
Ruchanie jest najlepsze
I najważniejsze
Obok pieniędzy
A nie tej nędzy
Mam 53 lata
Z tego połowę
Poświęciłem Nieistniejącemu
A drugę połowę
Uczyłem się dobrze ruchać
I chyba nawet się nauczyłem
Coraz lepiej mi to szło
Do dziś
Zdarzają mi się takie dni
Że porządnie mi staje
Idealnie leży w dłoni
Jak pistolet maszynowy
Kaliber 44
I potrafię sobie zwalić konia
6 razy na dobę
Nie nie
Nie oglądam porno
Mam dobrą pamięć
I wyobraźnię
Może tylko
Chciałbym kiedyś napisać
taki ładny wiersz
Takie jak czytam
Wiecie w czym rzecz
Te metafory
Hiperbole i parabole
Barokowe ozdobniki
Te błyski przebłyski
Prześwity
Kropelki deszczu
Liści drzew
Dostrzeżenia rzeczy
Których ja nie widzę
Nazwać ich nie umiem
I wreszcie
Po trzecie
Gdybym mógł
Zacząć jeszcze raz
Nie chciałbym być sobą
Nadal nie
To się nie zmienia
Ale byłbym
Jak Tom Araya
Z bassem uwieszonym nisko
Na jajach
A ja kocham bass
To mój pierwszy i najważniejszy
Instrument
I stałbym
Omiatał wzrokiem
Ten tłum
Dostojnie
Prawie bym się nie poruszał
I rządziłbym
Tym tłumem
Zapuściłbym sobie
Najdłuższą siwą brodę
I długie włosy
(To jedno nawet trochę mi się udało)
Grałbym punk
Najlepszy na świecie
Uśmiechałbym się
Pod nosem
Tym uśmiechem
Toma Araya
Krocząc po scenie i patrząc dumnie
Ojcem bym dobrym był
Mężem
Wężem
Z głową
Łbem
Rodziny
Mózgiem
Tego całego interesu
Indianinem
Bym był
Indianinem
Tak na marginesie
Bawiliśmy się w Indian
Mając po 16 lat
Takie to były czasy
Albo może to tylko ja byłem taki
Pojebany
I to były bardzo poważne sprawy
Poważne zabawy
Dziś dzieciaki w wieku 16 lat
Napierdalają bitcoiny
I kandydują na prezydenta
Macie pojęcie?
Serio
Planują prezydentury
Prokuratury
Się nie boją
Niczego czerwonego
Czerwonych flag
Chuje muje dzikie węże
W państwie z dykty
I pażdzierzu
Dobrze że mnie tu już nie ma
I zrobiłem wszystko
Żeby mnie nie było
Żeby było mnie
Jak najmniej
Choć wciąż nie potrafię
Zrobić tego jednego
Najważniejszego
Ale o tym cicho
Sza!
Nie mogę wam powiedzieć czego
Własna córka
Ostatnio
Nasłała za to na mnie psy
I na tym się skończyły
Moje łzy
Znowu w kajdanki
Macie pojęcie?
Aha
Żeby nie było
Ja się nie żalę
Nie mam pretensji
Przyznaję się
że już mi się nie chce
Pracować
„Odechciało mi się chcieć
Pracować”
Tak na marginesie
Nawet TEN też mnie zbanował
Wszyscy mnie banują
Nie spełniam standardów społeczności
Jestem śmierdzący
Leń
Najlepiej znam Śmierć
Taka jest korpo racja
Demo Kracja
Wkurwiła mnie
Powiedziałem
Proszę opuścić pojazd
Proszę wypierdalać
I zamówić sobie innego kierowcę
Skoro się ciągle nic nie podoba
Gówniaro z willowej dzielnicy dla ubeków
(Jezu, zajebią mnie za to)
Jechałem po Ciebie 10 kilometrów
Za jebane 7 złotych
Po nocy
I naprawdę chciałem cię zawieźć
Nie zawieść
I ja cię bardzo za to przepraszam
Bo ja umiem przepraszać
Wbrew pozorom
Ale pierdoliłaś tak
Że nie dało się tego kurwa wytrzymać
A ja mam krótki lont
To nie do mnie tak
Do mnie nie
Najlepsza taksówka w mieście
Pachnąca
Czyściuteńka
Toyota Corolla
Hybryda w gazie i na elektronie
(powinni mi za to zapłacić)
Z najlepszą muzą w mieście
Były laski, które to doceniały
I mówiły
Panie Andrzeju
Nigdy wcześniej
Nie przeżyłam czegoś takiego
Panie Andrzeju
Pan jest wspaniały
Hehe
Tak było
Serio
Macie pojęcie?
No dobra
Przydałaby się na koniec jakaś puenta
Gdybym mógł zacząć jeszcze raz
Byłbym jak Tom Araya
Byłbym
Indianinem
Macie pojęcie?
KRK, 14 maja 2025
@RH+
Mnie nie ma
To wszystko tylko mi się śni
Nie ma mnie
Nigdy mnie tu nie było
Nie mam siebie
I nikt mnie nigdy nie miał
Nie ma
I nie będzie miał
Nigdy nie miałem siebie
I już nie będę miał
Czas
Zrobił swoje
Uciekł mi
Przeciekł mi przez palce
Wszystko w piach
Psu na budę
Gówno i krew
Po drugie
Drugiego życia nie ma
Ale gdyby dało się
Cofnąć czas
Zacząć jeszcze raz
Od nowa
To nie chciałbym być sobą
To się nie zmienia
Za to ruchałbym jak najwięcej
Zamiast się modlić
Podlić się
Na kolanach
Wobec niczego
Ruchanie jest najlepsze
I najważniejsze
Obok pieniędzy
A nie tej nędzy
Mam 53 lata
Z tego połowę
Poświęciłem Nieistniejącemu
A drugę połowę
Uczyłem się dobrze ruchać
I chyba nawet się nauczyłem
Coraz lepiej mi to szło
Do dziś
Zdarzają mi się takie dni
Że porządnie mi staje
Idealnie leży w dłoni
Jak pistolet maszynowy
Kaliber 44
I potrafię sobie zwalić konia
6 razy na dobę
Nie nie
Nie oglądam porno
Mam dobrą pamięć
I wyobraźnię
Może tylko
Chciałbym kiedyś napisać
taki ładny wiersz
Takie jak czytam
Wiecie w czym rzecz
Te metafory
Hiperbole i parabole
Barokowe ozdobniki
Te błyski przebłyski
Prześwity
Kropelki deszczu
Liści drzew
Dostrzeżenia rzeczy
Których ja nie widzę
Nazwać ich nie umiem
I wreszcie
Po trzecie
Gdybym mógł
Zacząć jeszcze raz
Nie chciałbym być sobą
Nadal nie
To się nie zmienia
Ale byłbym
Jak Tom Araya
Z bassem uwieszonym nisko
Na jajach
A ja kocham bass
To mój pierwszy i najważniejszy
Instrument
I stałbym
Omiatał wzrokiem
Ten tłum
Dostojnie
Prawie bym się nie poruszał
I rządziłbym
Tym tłumem
Zapuściłbym sobie
Najdłuższą siwą brodę
I długie włosy
(To jedno nawet trochę mi się udało)
Grałbym punk
Najlepszy na świecie
Uśmiechałbym się
Pod nosem
Tym uśmiechem
Toma Araya
Krocząc po scenie i patrząc dumnie
Ojcem bym dobrym był
Mężem
Wężem
Z głową
Łbem
Rodziny
Mózgiem
Tego całego interesu
Indianinem
Bym był
Indianinem
Tak na marginesie
Bawiliśmy się w Indian
Mając po 16 lat
Takie to były czasy
Albo może to tylko ja byłem taki
Pojebany
I to były bardzo poważne sprawy
Poważne zabawy
Dziś dzieciaki w wieku 16 lat
Napierdalają bitcoiny
I kandydują na prezydenta
Macie pojęcie?
Serio
Planują prezydentury
Prokuratury
Się nie boją
Niczego czerwonego
Czerwonych flag
Chuje muje dzikie węże
W państwie z dykty
I pażdzierzu
Dobrze że mnie tu już nie ma
I zrobiłem wszystko
Żeby mnie nie było
Żeby było mnie
Jak najmniej
Choć wciąż nie potrafię
Zrobić tego jednego
Najważniejszego
Ale o tym cicho
Sza!
Nie mogę wam powiedzieć czego
Własna córka
Ostatnio
Nasłała za to na mnie psy
I na tym się skończyły
Moje łzy
Znowu w kajdanki
Macie pojęcie?
Aha
Żeby nie było
Ja się nie żalę
Nie mam pretensji
Przyznaję się
że już mi się nie chce
Pracować
„Odechciało mi się chcieć
Pracować”
Tak na marginesie
Nawet TEN też mnie zbanował
Wszyscy mnie banują
Nie spełniam standardów społeczności
Jestem śmierdzący
Leń
Najlepiej znam Śmierć
Taka jest korpo racja
Demo Kracja
Wkurwiła mnie
Powiedziałem
Proszę opuścić pojazd
Proszę wypierdalać
I zamówić sobie innego kierowcę
Skoro się ciągle nic nie podoba
Gówniaro z willowej dzielnicy dla ubeków
(Jezu, zajebią mnie za to)
Jechałem po Ciebie 10 kilometrów
Za jebane 7 złotych
Po nocy
I naprawdę chciałem cię zawieźć
Nie zawieść
I ja cię bardzo za to przepraszam
Bo ja umiem przepraszać
Wbrew pozorom
Ale pierdoliłaś tak
Że nie dało się tego kurwa wytrzymać
A ja mam krótki lont
To nie do mnie tak
Do mnie nie
Najlepsza taksówka w mieście
Pachnąca
Czyściuteńka
Toyota Corolla
Hybryda w gazie i na elektronie
(powinni mi za to zapłacić)
Z najlepszą muzą w mieście
Były laski, które to doceniały
I mówiły
Panie Andrzeju
Nigdy wcześniej
Nie przeżyłam czegoś takiego
Panie Andrzeju
Pan jest wspaniały
Hehe
Tak było
Serio
Macie pojęcie?
No dobra
Przydałaby się na koniec jakaś puenta
Gdybym mógł zacząć jeszcze raz
Byłbym jak Tom Araya
Byłbym
Indianinem
Macie pojęcie?
KRK, 14 maja 2025
@RH+
Poem versions

My rating
My rating
Moja ocena
Ja pierniczę :)@ Jarosław Pasztuła
Akurat mam w repertuarze wiersz spowiedź, lecz są teksty które boję się póki co tu umieszczać. Zapraszam na FB RH+. Tam się Andrzej w tańcu nie pierdoli.@ Jarosław Pasztuła
Dzięki. Interesująca opowieść to dużo dla mnie znaczy. Pozdro ziom.Moja ocena
Bardzo interesująca opowieść jak spowiedź:)