KRZĄTAJĄC SIĘ W NIEOBECNOŚCI

5.0/5 | 1


KRZĄTAJĄC SIĘ W NIEOBECNOŚCI

Kiedyż to było
gdym był nieistnieniem
brodzącym bez bagażu czasu
światłoczułej rzeczywistości
poza wiecznością ciemnej przestrzeni
nad dolinami grozy, górami rozpaczy

Kiedyż to było
gdym nie był zwiastunem
pierwszego oddechu
tkwiącym w szeptach ciszy
rozległych gwiazdozbiorów
wielokształtnych miraży marzeń i złudzeń

Kiedyż to było
kiedym był niczym odprysk
meteorretoryczny
archipelagu wszechświata
w otchłani niewidzialności
pośród orszaku o skrzydła pytających

Kiedyż, kiedyż, kiedyż
nie pamiętam
jak i nie pamiętam błądzących
w nieskończenie złudnym świetle
bez poczucia pierworodnej winy
do napisanej dla nich i dla mnie historii

⊰Ҝற$⊱……………………………………………………… T☀ruń - 24 kwietnia '2O

Poem versions


 
COMMENTS


My rating

My rating: