Na powrót marzyć
Kiedy za oknem kir zasłania niebo,
zamykam oczy i zaczynam marzyć.
Nie pytam Boga kiedy i dlaczego,
stałam się cieniem, w którym skra się żarzy.
Lecz nadal wierzę w młodzieńcze fantazje,
w księżyc w południe i słońce wieczorem.
W krainę bajek i niebo bezkresne,
srebrnymi gwiazdy pięknie rozświetlone.
I wciąż powracam do krainy szczęścia,
do lat dzieciństwa pachnącego lasem.
Do łąk zielonych, tam gdzie jako pierwsza
biegałam zrywać żabie oczka krasne.
Tamte pragnienia ukrywam pod sercem,
by w wątłej duszy wskrzesić płomień życia.
By dawnych wspomnień było jak najwięcej,
a krętych ścieżek wcale do przebycia.
Kasia Dominik
zamykam oczy i zaczynam marzyć.
Nie pytam Boga kiedy i dlaczego,
stałam się cieniem, w którym skra się żarzy.
Lecz nadal wierzę w młodzieńcze fantazje,
w księżyc w południe i słońce wieczorem.
W krainę bajek i niebo bezkresne,
srebrnymi gwiazdy pięknie rozświetlone.
I wciąż powracam do krainy szczęścia,
do lat dzieciństwa pachnącego lasem.
Do łąk zielonych, tam gdzie jako pierwsza
biegałam zrywać żabie oczka krasne.
Tamte pragnienia ukrywam pod sercem,
by w wątłej duszy wskrzesić płomień życia.
By dawnych wspomnień było jak najwięcej,
a krętych ścieżek wcale do przebycia.
Kasia Dominik

My rating