Rozluźniona | version: 5.11.2022 19:04
Lampka wina mnie rozluźniła
na poduszce w przygodę odpływam
zagubiłam się tej nocy pośród mroku w lesie
zagubiłam się i nikt na miejsce-wygodną kanapę mnie nie odniesie
zagubiłam się jak książka w bibliotece
którą nikt z powrotem na półkę nie zaniesie
zagubiłam się przy krzaku pośród księżyca leżę w blasku
w szeleście liści
i ciszy nocnej tak że nikt mnie nie słyszy niemy szept mi towarzyszy
oczy zamknięte szeroko
uśmiechają się do przygody
kto ciało me odnajdzie jak wielki skarb
człowiek? wilk? czy sęp?
i dalej głęboko śnię
księżyc obejmuje mnie
w oddali słychać wołanie
z koszmaru budzisz ciało me
na poduszce w przygodę odpływam
zagubiłam się tej nocy pośród mroku w lesie
zagubiłam się i nikt na miejsce-wygodną kanapę mnie nie odniesie
zagubiłam się jak książka w bibliotece
którą nikt z powrotem na półkę nie zaniesie
zagubiłam się przy krzaku pośród księżyca leżę w blasku
w szeleście liści
i ciszy nocnej tak że nikt mnie nie słyszy niemy szept mi towarzyszy
oczy zamknięte szeroko
uśmiechają się do przygody
kto ciało me odnajdzie jak wielki skarb
człowiek? wilk? czy sęp?
i dalej głęboko śnię
księżyc obejmuje mnie
w oddali słychać wołanie
z koszmaru budzisz ciało me
Poem versions
- 5.11.2022 20:56
- 5.11.2022 20:54
- 5.11.2022 19:04

My rating
My rating
My rating
My rating