przedłużona linia | version: 21.10.2022 21:36
codziennie zabieram się od nowa
gdy odrywam się na kolejny dzień
od swojej gwiazdy
z całego kalejdoskopu zdarzeń
takich czy innych idę blisko
ściany której chropowatość
dziury po kulach i krzyk
który utknął między cegłami
już znam
wpisuję się w ciągłość rodu
i śpiewam kolejne refreny
z imionami moich pramatek
mlekiem i obietnicą nabrzmiałe
na dalsze rodzenie
nieoczywistej kursywy
wpycha się do (nie)wiersza
na całkowite oczyszczenie
czekam cierpliwie
cykl "genos"
gdy odrywam się na kolejny dzień
od swojej gwiazdy
z całego kalejdoskopu zdarzeń
takich czy innych idę blisko
ściany której chropowatość
dziury po kulach i krzyk
który utknął między cegłami
już znam
wpisuję się w ciągłość rodu
i śpiewam kolejne refreny
z imionami moich pramatek
mlekiem i obietnicą nabrzmiałe
na dalsze rodzenie
nieoczywistej kursywy
wpycha się do (nie)wiersza
na całkowite oczyszczenie
czekam cierpliwie
cykl "genos"
Poem versions
- 22.10.2022 09:51
- 21.10.2022 21:36

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating