***

author:  Hope Love
5.0/5 | 4


lekki szept
zanurzony w codziennym szumie
jak krucha łódź
bezwolnie opada w mrok

oddech - iskra w szkle
wciśnięty w maraton carpe diem
rozpalony do granic drżących ust

w rozchyleniu koszuli kwiat cieniutkich pęknięć
podlewany kakofonią przyjętych ról
kwitnie niedokończonym zdaniem
urwanym spojrzeniem

rozbiegane palce chwil
suchym chichotem wiążą supeł na chustce
ku pamięci
że pewnego ranka ich obecność stanie się obca




Hope Love



 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating: