Zacisze domowego ogniska
Stuletnie buki
na warcie milczenia
Zabierają głos
tylko duszy na ramieniu
Kiedy otulasz drzewo
i czujesz spokój
utracjusz wiatr niesie jedyną prawdę
w maju powidoki
Kiedy wszystko cię
stąd wypędza
i wszystko w miejscu trzyma
Jak kraj długi i szeroki
płynie Prut i szumią łzy
Fest tchnieniem
budujesz dom onirycznych snów
kiedy nów
pożądasz
Par excellence
idee
Cudowne zbawienie
rozłupuje milowe głodu
kamienie
Mając zaledwie
sytą noc
i dwa dnie gorliwe drogi
Fotosyntezę jako narzędzie
obrony przed gniewem
i zmysłów w bór
uderzenie
Tetrapodią poeniczną
jak głuszą taktyczną
dla człowieka
pojętna tylko
uwerturą por roku
wierszem stychicznym
Domowym ogniskiem
chyba z liści
wskrzeszonej
ułudy i zgody
na wycięcie korzenia
aliterycznej pluralistki
na warcie milczenia
Zabierają głos
tylko duszy na ramieniu
Kiedy otulasz drzewo
i czujesz spokój
utracjusz wiatr niesie jedyną prawdę
w maju powidoki
Kiedy wszystko cię
stąd wypędza
i wszystko w miejscu trzyma
Jak kraj długi i szeroki
płynie Prut i szumią łzy
Fest tchnieniem
budujesz dom onirycznych snów
kiedy nów
pożądasz
Par excellence
idee
Cudowne zbawienie
rozłupuje milowe głodu
kamienie
Mając zaledwie
sytą noc
i dwa dnie gorliwe drogi
Fotosyntezę jako narzędzie
obrony przed gniewem
i zmysłów w bór
uderzenie
Tetrapodią poeniczną
jak głuszą taktyczną
dla człowieka
pojętna tylko
uwerturą por roku
wierszem stychicznym
Domowym ogniskiem
chyba z liści
wskrzeszonej
ułudy i zgody
na wycięcie korzenia
aliterycznej pluralistki

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating