Święty

author:  Maksymilian Tchoń
5.0/5 | 11


Ciągnąłem za sobą swój statek
ale kamienie przemawiały
Byłem zaklęciem
jadalnych łask
u Boga

Jedynego wariantu zarażenia
Prawdą u boku
sąsiedniej Wyspy Śmierci
Zastrzelony przez pustynię
i zmartwychwstały morzem
Łaknę i pragnę
Piasku

Pieśń rozgrzmiała
Zbiera się rada cieni
Słońce nie

zachodzi potrzeba
pośpiech jako doradca
odejścia tyłem
w krainę lodu

Mój kod do wieczności
składający się
z fundamentów
innego Końca Świata

Jadło i picie
ułożone w koszyku księżyca
choć znamy cię tylko
z jednej strony
Względem liczby
Jego obietnicy

ślepnąc w dźwięku
nieusłyszanym

zdzierając linie papilarne
z muzeum historii
Zostawiam religie starożytności

Bo jestem wart iżby jednego Szylinga

By nowe cienie
zagrały na ścianie jaskini
podczas Uczty
cierpliwości Głazu
i diabelskie tournee

po Przylądkach
Dobrych Nadziei
schodzę w kręgi
coraz niżej

by u dna
dosięgnąć aktu stworzenia
Oddając krew
za permanentny
głód jesiennego
natchnienia

ugoda
z tytułem ostatniej
księgi

W ręcznym
napędzaniu wrzeciona
błogosławion
Cichy

albowiem
dopóki, dopóty
zobaczę wiekuistość
w świetle cieniu
prawdzie kłamstwie
oddechu zatorze

moje echo
podziału
w wolności słowa
i niewoli pokusy

z jednej strony
Alfa
z drugiej
Omega

i całego przemilczenia między
ciszą a ciszą
o ile słowa się kołyszą

Któż by pojął
suche łzy
na bliźnie pewności
cześć i wojna

o przesłanie
dossier
na wszystkie
Syreny

oceanu

a Moja załoga
czeka na oczyszczenie
przez listonosza
Dobrych Nadziei

rozkaz pada jak promień
powstają tylko idee

Ten jeden raz
Święty
ten jeden raz
zabawię się
klątwą życia
wiecznego

i wyjdę
z latem tajemnic
roku przestępnego

na brzeg

Poem versions


 
COMMENTS


My rating

My rating:  
11.08.2025,  mroźny

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
09.08.2025,  Rafał Gatny

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
09.08.2025,  Ula eM

My rating

My rating:  

My rating

My rating: