Klauzura
Zapłaciłem ci za wiersze
Ośrodkiem Legendy
Kupiłem od ciebie rym biały
Jutlandią wczoraj
Gwóźdź elegii wybija
Godziny
Na których dnie serwują
Pokarm z prawdy i dobra
Wyłudziłem od ciebie pożegnanie z Marią
Korona uwiera
Znakami diakrytycznymi
W poradlone czoło
Jeśli kiedyś zapomnisz puenty
Tętno wybije pełnię
Aortą dotrzesz do Rzymu
Zaś żyła poniesie cię
Do Bogoty
Ty bogatsza o westchnienie
Rzucisz polskie „kurwa”
Na Wyspy Salomona
Innych religii okryją się dogmaty
Uznając aulę braw bez wątpliwości
Pacynek w teatrze marionetek
W arce wspólnej armady
Przed którą chciałeś postawić swój tłum
Budowniczy około tysiąc lat
Ze zniczem olimpijskim w dłoni
Jezu, ty żyjesz!
Herezją będzie jeśli powiesz
Herezją będzie jeśli powiem
Że Ten tren, Który odszedł na krzyżu
Jest tylko debiutantem
W grze, której reguły
Zapisano już na kamiennych tablicach
Moje wykształcenie
Jest helisą
W próbie srebra
I karatem
Najczystszym
U żyda smykałki
Do interesu
Świętej Rodziny
A teraz kredą próbują
Wymazać mi dach nad głową
Temu, który wybiera samotność
Zawsze księżyc będzie świecił
Nad głową
Nerwowy przeciąg
Federalny agent
Między oddziałem otwartym na oścież
A zamkniętą częścią klasztoru
W którym
Interpretacji dokonuje
Żołnierz
W stopniu pułkownika
A morze z Krzyżem Komandorskim
Odrodzenia epokowego Polski
Zaś rym zapada się
Pod wpływem
Renesansu
Już w opokach
Cierpliwych, które
Płaczą ostatnim
Szlifem
Nad samym sobą
Ośrodkiem Legendy
Kupiłem od ciebie rym biały
Jutlandią wczoraj
Gwóźdź elegii wybija
Godziny
Na których dnie serwują
Pokarm z prawdy i dobra
Wyłudziłem od ciebie pożegnanie z Marią
Korona uwiera
Znakami diakrytycznymi
W poradlone czoło
Jeśli kiedyś zapomnisz puenty
Tętno wybije pełnię
Aortą dotrzesz do Rzymu
Zaś żyła poniesie cię
Do Bogoty
Ty bogatsza o westchnienie
Rzucisz polskie „kurwa”
Na Wyspy Salomona
Innych religii okryją się dogmaty
Uznając aulę braw bez wątpliwości
Pacynek w teatrze marionetek
W arce wspólnej armady
Przed którą chciałeś postawić swój tłum
Budowniczy około tysiąc lat
Ze zniczem olimpijskim w dłoni
Jezu, ty żyjesz!
Herezją będzie jeśli powiesz
Herezją będzie jeśli powiem
Że Ten tren, Który odszedł na krzyżu
Jest tylko debiutantem
W grze, której reguły
Zapisano już na kamiennych tablicach
Moje wykształcenie
Jest helisą
W próbie srebra
I karatem
Najczystszym
U żyda smykałki
Do interesu
Świętej Rodziny
A teraz kredą próbują
Wymazać mi dach nad głową
Temu, który wybiera samotność
Zawsze księżyc będzie świecił
Nad głową
Nerwowy przeciąg
Federalny agent
Między oddziałem otwartym na oścież
A zamkniętą częścią klasztoru
W którym
Interpretacji dokonuje
Żołnierz
W stopniu pułkownika
A morze z Krzyżem Komandorskim
Odrodzenia epokowego Polski
Zaś rym zapada się
Pod wpływem
Renesansu
Już w opokach
Cierpliwych, które
Płaczą ostatnim
Szlifem
Nad samym sobą
Poem versions

My rating
My rating
My rating
My rating