Kantem odbite światło
Jestem pierwszym człowiekiem
na Księżycu
zawsze gdy na mnie spojrzysz
nie stracisz pracy
ale ze mnie ciało niebieskie
pusty w środku
lecz połyskujący srebrem
kantem odbijam światło
poznaję ciebie
jestem pierwszym człowiekiem
na ziemi,
który zaćmieniem orzeka gniew
niewyrażalnego
jestem ostatnim człowiekiem
na ziemi
bo odpycha mnie grawitacja
w najwyższej próbie charakteru
pozostaję szlachetny
widujesz mnie gołym okiem
pozwól, że wejdę do twojej
sypialni
i poruszam trochę wodami oceanu
szczęścia
za dnia samotny
ale nocą choć raz wyczekał pełnię
na Księżycu
zawsze gdy na mnie spojrzysz
nie stracisz pracy
ale ze mnie ciało niebieskie
pusty w środku
lecz połyskujący srebrem
kantem odbijam światło
poznaję ciebie
jestem pierwszym człowiekiem
na ziemi,
który zaćmieniem orzeka gniew
niewyrażalnego
jestem ostatnim człowiekiem
na ziemi
bo odpycha mnie grawitacja
w najwyższej próbie charakteru
pozostaję szlachetny
widujesz mnie gołym okiem
pozwól, że wejdę do twojej
sypialni
i poruszam trochę wodami oceanu
szczęścia
za dnia samotny
ale nocą choć raz wyczekał pełnię

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating