Najsłabsze ogniwo
Najsłabsze ogniwo
Pomimo niepamięci,
że dzień ważny się święci,
trwa nadal.
Nie swoje winy dźwiga,
na uśmiech, czułość chciwa,
zostaje.
Swój świat odsuwa na bok,
na podłość przymyka wzrok,
udaje.
Szczęście nie swoje ściga,
biega, że prawie miga,
topnieje.
Kocha jak oszalała.
Skrzydeł wciąż dodawała,
choć sama malała.
Pustą, jałową doliną
idzie najsłabsze ogniwo,
matka.
29 stycznia 2025 roku, ranne przemyślenia
Autorka:
Karolina Michałowska
Pomimo niepamięci,
że dzień ważny się święci,
trwa nadal.
Nie swoje winy dźwiga,
na uśmiech, czułość chciwa,
zostaje.
Swój świat odsuwa na bok,
na podłość przymyka wzrok,
udaje.
Szczęście nie swoje ściga,
biega, że prawie miga,
topnieje.
Kocha jak oszalała.
Skrzydeł wciąż dodawała,
choć sama malała.
Pustą, jałową doliną
idzie najsłabsze ogniwo,
matka.
29 stycznia 2025 roku, ranne przemyślenia
Autorka:
Karolina Michałowska

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating