Dolina Radości

author:  andrzej talarek
5.0/5 | 6


Jest taka dolina, niedaleko Jerozolimy, której jednym ze zboczy jest góra, na której zbudowano Instytut Yad Vashem i z dna doliny widoczny jest wagon towarowy, którym Niemcy wozili Żydów do obozu w Treblince.
Dolina, w której, według ewangelicznej tradycji, ciężarna z Jezusem Maryja spotkała się z Elżbietą, która właśnie miała urodzić Jana Chrzciciela, i w której to dolinie powstał piękny hymn Maryi do Boga, Magnificat.
Taka dolina, na której końcu leży była arabska wioska, obecnie szpital psychiatryczny, wioska, w której żydowskie bojówki wymordowały w 1948 roku 200 dzieci, kobiet, starców, a ich mienie sobie po prostu przywłaszczyły.
Dolina, która jak żadna inna pokazuje komplikację świata, nie tylko palestyńsko żydowskiego, ale naszego.
O tej dolinie napisałem dawno temu, chyba 12 lat, wiersz, który zatytułowałem „Dolina Radości”. Dzisiaj bym takiego tytułu temu wierszowi nie nadał, bo to tytuł wyjątkowo przewrotny, ale kiedyś jakoś mogłem, bo element ewangeliczny przeważył nad elementami naszego świata.
Przypomniał mi się ten wiersz, kiedy wysłuchałem dyskusji o zbrodniach izraelskich Żydów na palestyńskich Arabach w roku 1948, które Piotr Zychowicz opisuje w książce „Izrael na wojnie. 100 lat konfliktu z Palestyńczykami”.
Polecam książkę.
Mój wiersz także – jakby fałszywie nie wybrzmiał w tej sytuacji jego tytuł


Dolina Radości

Wchodziłem pełen radości drogą,
którą kiedyś biegła Maryja, pokonując
ostatnie metry przed spotkaniem z Elżbietą.
Dlaczego ja, zazwyczaj zamyślony i smutny w sobie,
akurat wtedy uśmiechałem się do słońca nad doliną,
do wież wysmukłych na zboczach, do lasów,
a nawet do tego wagonu na chwilę po wyładowaniu śmierci,
wiszącego wysoko, jak znak na niebiosach,
jak przestroga przed złem, które się spełniło?
Pewnie gdzieś tam w powietrzu wisiało też Pawłowe:
„Radujcie się w Panu; jeszcze raz powtarzam:
radujcie się. Pan jest blisko”
i było mocniejsze nad wszystkie troski.
Bo On był na wyciągniecie ręki.

Maryja, niedługo po tym, kiedy usłyszała:
„Raduj się, pełna łaski, Pan z Tobą”.
„wybrała się i poszła z pośpiechem w góry”
by usłyszeć po kilku dniach w domu Elżbiety:
„Oto, skoro głos Twego pozdrowienia
zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się
z radości dzieciątko w moim łonie”.
Bo bliski już był czas, w którym Anioł miał powiedzieć:
„Zwiastuję wam radość wielką!

Czemuż dziwić się, że podążała za mną radość,
gdy szedłem tam, gdzie Magnificat wrósł w zbocze góry,
w językach świata, swoista ksenolalia moich oczu,
które śpiewały po wielokroć: „Wielbi dusza moja Pana,
i rozradował się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim”.

Bo czy może być radośniejsza nowina od tej,
że urodzi się dziecko oczekiwane,
zapowiedziane, niosące z sobą nadzieję?
Bo czy radość słów: narodzi się nam Zbawiciel,
nie leczy ran nieuleczalnych, nie zamienia nienawiści
w spojrzenie przebaczenia?

Mniej ważny jest kościół nawiedzenia,
źródełko, które już nie daje wody,
grota Jana Chrzciciela, groby męczenników.
Ważna jest radość zastygła w powietrzu doliny.

Radość, której nie zakłóci hałas wagonu,
umarłego na bocznicy YadVashem?
Radość, której nie zabije krzyk dwustu
arabskich kobiet, dzieci, starców,
z sąsiedniej wioski DeirYassin,
zamordowanych przez żydowskie bojówki?

Czy świat zwariował?
Kiedyś siepacze Heroda wypełnili groby
pierwszych męczenników.
Później oprawcy Hitlera napełnili bólem
kamienie Yad Vashem,
a żydowskie bojówki zamieniły wioskę Arabów
w „mental hospital”.
Dzisiaj trwa wciąż szalony kontredans śmierci,
Żydów i Palestyńczyków, stopniujący napięcie.
A może od wieków ten świat jest taki sam?

Dlatego ta radość, która zwycięża śmierć,
radość rychłych narodzin,
radość kobiet noszących synów pod sercem,
radość dobrej Nowiny,
Słowa zmieniającego się w Ciało,
musi wypełniać tę dolinę, wylewać się z niej
nadmiarem w sąsiednie,
i strumieniami ciepłej jak lawa miłości
płynąć do Jeruzalem,
do ludzi.

Czy będzie?



 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
21.11.2024,  Ula eM

My rating

My rating: