Pochwała dnia
Nie ma innego błękitu od tego, który nad głową
Płynie spienionym źródłem z daleka, z innego świata,
Z niewidzialnego królestwa, które nie dotknąć ręką,
uchwycić, jak morski kamień, gałąź drzewa ciężką od lata.
Nie ma innej planety od tej, która pod tobą
Obraca się jak latarnia i krzyczy w ciemność płomieniem,
Błyszczy bursztynem miast zamienionych w popiół i morze
Która, gdy tylko spojrzysz, staje się tylko wspomnieniem,
Zdjęciem na telefonie z wakacji z zeszłego roku,
Które ci przypomina o tym, że sen nie trwa wiecznie,
Że trzeba otworzyć oczy i pójść gdzieś, byle przed siebie,
Tam, gdzie błękit ma źródło i pieni się w białe powietrze.
Płynie spienionym źródłem z daleka, z innego świata,
Z niewidzialnego królestwa, które nie dotknąć ręką,
uchwycić, jak morski kamień, gałąź drzewa ciężką od lata.
Nie ma innej planety od tej, która pod tobą
Obraca się jak latarnia i krzyczy w ciemność płomieniem,
Błyszczy bursztynem miast zamienionych w popiół i morze
Która, gdy tylko spojrzysz, staje się tylko wspomnieniem,
Zdjęciem na telefonie z wakacji z zeszłego roku,
Które ci przypomina o tym, że sen nie trwa wiecznie,
Że trzeba otworzyć oczy i pójść gdzieś, byle przed siebie,
Tam, gdzie błękit ma źródło i pieni się w białe powietrze.

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
Moja ocena
Zachwycona.My rating