Bezodwrotnie
Kiedy zakładam różowe okulary,
słowa wodosiejki
ubezwłasnowolniają ciszę,
która za futryną nocy
gra z marzeniami w pokera.
Nie mówię amen
wytrawnym chwilom, przeciwnie.
Wszystko, co na lewo od prawej,
wyciągam z rękawa i mówię:
strit.
Nie czekam na ciąg dalszy nastąpi,
używam życia
i nie rozkminiam czasu na tik-tak.
Bezimienny obelisk
wyrywam z korzeniami
i staje się resortowym dzieckiem
poza poziomem pionu.
Kasia Dominik
słowa wodosiejki
ubezwłasnowolniają ciszę,
która za futryną nocy
gra z marzeniami w pokera.
Nie mówię amen
wytrawnym chwilom, przeciwnie.
Wszystko, co na lewo od prawej,
wyciągam z rękawa i mówię:
strit.
Nie czekam na ciąg dalszy nastąpi,
używam życia
i nie rozkminiam czasu na tik-tak.
Bezimienny obelisk
wyrywam z korzeniami
i staje się resortowym dzieckiem
poza poziomem pionu.
Kasia Dominik

My rating
My rating
My rating