Spotkanie | version: 8.10.2018 19:40
Spotkanie
Dziś spotkałem cię na drodze
i nie mogę przestać myśleć,
z twojej sierści słońca promień
krzesał świtem złotą iskrę.
Widziałem, jak strzyżesz uchem,
ale podmuch wiatru to był
zaplątany w miękkim futrze,
gdy mrużyłeś skośne oczy.
Skąd wracałeś? Czy z gościny?
Może inne pilne sprawy
przygnały cię tu, gdzie dymi
asfalt czarny w mgłach porannych?
Tu gdzie miasto nieproszone
pośród spalin, w opon pisku
wypłoszyło las betonem
biedny, martwy niedolisku.
Dziś spotkałem cię na drodze
i nie mogę przestać myśleć,
z twojej sierści słońca promień
krzesał świtem złotą iskrę.
Widziałem, jak strzyżesz uchem,
ale podmuch wiatru to był
zaplątany w miękkim futrze,
gdy mrużyłeś skośne oczy.
Skąd wracałeś? Czy z gościny?
Może inne pilne sprawy
przygnały cię tu, gdzie dymi
asfalt czarny w mgłach porannych?
Tu gdzie miasto nieproszone
pośród spalin, w opon pisku
wypłoszyło las betonem
biedny, martwy niedolisku.
Poem versions
- 9.10.2018 14:21
- 8.10.2018 20:12
- 8.10.2018 19:40

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating