w przeddzień jesieni

5.0/5 | 7


uformuję
swoje małe szczęścia
w pękate sześciany
i przechowam w drewnianym pudełku
jak święty chleb i sól

gdy zmierzch napełni mnie lękiem
ostrożnie wyjmę jeden
zliżę pokrywający go meszek
i zanim się w dłoni rozpadnie
popiję herbatką z bimbrem

pożegnam chłód
i całe życie dziwnie nieproste
wstąpię w nicości przestrzeń
aż zagotuje się mózg -

będzie mi ciepło i dobrze
mimo że słońce gdzieś za mgłami
zachodu krwawym palcem
zamyka oczy podwaja strach
zwala kolejnych z nóg

nie w czas

Yvonne Maria Misztal

Poem versions


 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
27.02.2019,  Maciej Misiu

My rating

My rating:  
27.02.2019,  Ula eM

My rating

My rating: