oczekiwanie
wybudowałem wewnątrz siebie
dom z balkonem
który stoi pusty
na posadzkę spadają słowa
(nie)wypowiedziane
w żyłach płynie zielona krew
jestem embrionem martwego ptaka
któremu połamano skrzydła
krzyczę
a bóg zamienia go w grzech
a grzech w wyjątek
od reguły o swobodnym opadaniu na dno
DNA
wybudowałem w sobie kościół
ze strzelistymi wieżami
które przypominają skrzydła(u)padłych aniołów
lecz żadne z nich nie uniesie
do ciebie moich tęsknot
dlatego maluję ludzi bez twarzy
czytam w pustych oczodołach
piszę dla nich modlitwy
wypuszczam w tobie korzenie
niech zakwitną niecierpliwymi dłońmi
które czytać cię będą z faktury skóry
w moim kościele pusta ambona
nie ma komu głosić wiary
zegary zamilkły
na wskazówkach dojrzewa oczekiwanie
dom z balkonem
który stoi pusty
na posadzkę spadają słowa
(nie)wypowiedziane
w żyłach płynie zielona krew
jestem embrionem martwego ptaka
któremu połamano skrzydła
krzyczę
a bóg zamienia go w grzech
a grzech w wyjątek
od reguły o swobodnym opadaniu na dno
DNA
wybudowałem w sobie kościół
ze strzelistymi wieżami
które przypominają skrzydła(u)padłych aniołów
lecz żadne z nich nie uniesie
do ciebie moich tęsknot
dlatego maluję ludzi bez twarzy
czytam w pustych oczodołach
piszę dla nich modlitwy
wypuszczam w tobie korzenie
niech zakwitną niecierpliwymi dłońmi
które czytać cię będą z faktury skóry
w moim kościele pusta ambona
nie ma komu głosić wiary
zegary zamilkły
na wskazówkach dojrzewa oczekiwanie

My rating
Przemku,
dla mnie ten wiersz jest niezwykły.Ogromnie mi się spodobał.
pozdrawiam serdecznie
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating