Ja – flâneur

5.0/5 | 5


ruszam powoli w drogę
nie muszę się spieszyć
będę uczył się jak zrozumieć
zdumiewające i wszechogarniające milczenie

bez słów bez myśli nawet marnej
toczy się życie współczesnego miasta
słowa przytłoczone wrzaskiem
więzną w gardłach przechodniów
a ich głowy pochylone
oczy patrzące na koniec własnego nosa

na stopniach współczesnej katedry
spotykam pogodnego żebraka
czeka cierpliwie na miedziaki
i wszystko przyjmuje za dobrą monetę

tacy jak my pogodzeni z losem
nigdzie się nie spieszą
nie mając nic – wszystko już mają
i nic już nie muszą

czciciele bóstw omijają nas
z nieukrywanym obrzydzeniem
w najlepszym wypadku obojętnie
oddają pokłon manekinom –
władcom witryn sklepowych

lustra sklepowych przymierzalni
jak konfesjonały odpuszczą im
wszelkie grzechy
potem odpustowi winowajcy
zapatrzeni w siebie
czekają cierpliwie do kas
by opłacić podatek od złudzeń

ja – flâneur idę dalej
macham przyjaźnie
patrząc wesoło na witryny sklepowe
a manekiny z szacunkiem
uchylając kapelusza
puszczają do mnie oko
rozumiemy się bez słów

Wiesław Fałkowski falko, 2017



 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
03.03.2018,  A.L.

My rating

My rating:  

Moja ocena

Podoba się . Zwyczajnie.
My rating: