Zatyczka
Uciekłam po wodze, do bram niewiedzy
Zasnułam się w deszczu miłosci i miedzi.
Chociaż na chwilę, przystanęłam i poczułam,
nie zapytałam bo nie miałam o co.
Tańczace niewiasty po nocach psocą.
Grzeszą i kłamią, nęcą i mordują.
w serce mnie kłują.
A ciebie nie było ni tu ni tam,
Nie było cie w wierszu,
Ni w słowie.
Ani w kropce, ani za nią, nie pod nią.
Ukryłeś się tam, gdzie klucz zgubiłam,
Chociaż może jeszcze gdzies go mam.
Przeklnęła niewiasta pierwsza.
Obudziłam się.
Krzyczały rodzące kobiety, i pijani mężczyzni.
Dziwki, Alfonsi, złodzieje , narkomani.
Nie , to nie dla Pani.
Nie kryją nie gardzą, obojętnie idą,
Jak krowy, ale i tak godności ma wiecej.
Przeklnęła niewiasta druga.
Zamarłam.
I choc obiecałam nie klnąc,
klnę i mówie chociaz już krwią się swa duszę.
I słodkie małe dzieci na świat wędrują.
By następnie rozdzierac skołatane serca matkom.
Niewiasta trzecia zamilkła.
Tonęłam i brzydocie.
A mężczyzna z lewej, oszalał.
A kobieta z prawej, umilkła.
I oczom moim ukazał się
przepiękny obraz, a świat spowiła świetlista łuna.
Zachwycające trzewia, na wymodelowanym kręgsłupie.
Zwisaja na krzyżu , chochoły z ludzi.
A dzieci krzyczą i bawią się w koło.
Ah! Jak wszystkim jest wesoło
Zasnułam się w deszczu miłosci i miedzi.
Chociaż na chwilę, przystanęłam i poczułam,
nie zapytałam bo nie miałam o co.
Tańczace niewiasty po nocach psocą.
Grzeszą i kłamią, nęcą i mordują.
w serce mnie kłują.
A ciebie nie było ni tu ni tam,
Nie było cie w wierszu,
Ni w słowie.
Ani w kropce, ani za nią, nie pod nią.
Ukryłeś się tam, gdzie klucz zgubiłam,
Chociaż może jeszcze gdzies go mam.
Przeklnęła niewiasta pierwsza.
Obudziłam się.
Krzyczały rodzące kobiety, i pijani mężczyzni.
Dziwki, Alfonsi, złodzieje , narkomani.
Nie , to nie dla Pani.
Nie kryją nie gardzą, obojętnie idą,
Jak krowy, ale i tak godności ma wiecej.
Przeklnęła niewiasta druga.
Zamarłam.
I choc obiecałam nie klnąc,
klnę i mówie chociaz już krwią się swa duszę.
I słodkie małe dzieci na świat wędrują.
By następnie rozdzierac skołatane serca matkom.
Niewiasta trzecia zamilkła.
Tonęłam i brzydocie.
A mężczyzna z lewej, oszalał.
A kobieta z prawej, umilkła.
I oczom moim ukazał się
przepiękny obraz, a świat spowiła świetlista łuna.
Zachwycające trzewia, na wymodelowanym kręgsłupie.
Zwisaja na krzyżu , chochoły z ludzi.
A dzieci krzyczą i bawią się w koło.
Ah! Jak wszystkim jest wesoło

My rating
My rating