Kariatydy

author:  Michał Muszalik
5.0/5 | 3


Tylko kobiety uwierzą, że na naszych głowach
była stabilność świątyni, pielgrzymi jak małe dzieci
mijali naszą troskliwość, nie zwracając uwagi.

Czy tu leżała Frygia? A może zatarto tu Epir,
kiedy zdążały pokolenia sandałów tam i z powrotem
ścieżyną. Dokąd się rozpłynęły?

Dudnią, gdy wietrznie, skały. Sypie się białawy piasek.
Wśród zwalisk kamiennych cylindrów dźwigamy, dwie ocalałe,
kawałki gzymsu jak obowiązek wobec budowniczego,
którego przyjęły fale, gdy potknął się tu, na klifie.

Bo cóż więcej możemy ocalić z naszego sacrum,
kiedy nawet wyrocznie widzą już tylko przeszłość, liry
nie chwyci bezręki Apollo, otarty pyłem wapiennym.

A za kępkami porostów szkli się jadeit morza,
ojcowsko tuli Europę. W jego toni ukryłyśmy mity.

Poem versions


 
COMMENTS


My rating

My rating:  

@

Dziękuję :)

My rating

My rating:  
02.04.2014,  A.L.

Moja ocena

Powiem tak; dawno nie czytałem tak dojrzałego wiersza.
Brawo Michale.
My rating: