Szept
pośród szczytów gór jak z pereł
gdzie szybują tylko orły
bramy zamku lśnią z oddali
zapraszają by w nie wstąpić
gdy tam wejdziesz ujrzysz czary
przez komnaty mgła się snuje
w korytarzach szepczą echa
piękno w duszę się wpatruje
każde z drzwi są innej barwy
srebrny opar u stóp płynie
wokół krążą małe gwiazdy
wtedy umrzesz lecz nie zginiesz
ciało tobie niepotrzebne
jest balastem pełnym cierpień
tam uwolnisz się z tej klatki
wszechobecnym będziesz szeptem
gdzie szybują tylko orły
bramy zamku lśnią z oddali
zapraszają by w nie wstąpić
gdy tam wejdziesz ujrzysz czary
przez komnaty mgła się snuje
w korytarzach szepczą echa
piękno w duszę się wpatruje
każde z drzwi są innej barwy
srebrny opar u stóp płynie
wokół krążą małe gwiazdy
wtedy umrzesz lecz nie zginiesz
ciało tobie niepotrzebne
jest balastem pełnym cierpień
tam uwolnisz się z tej klatki
wszechobecnym będziesz szeptem

My rating
Moja ocena
Szczególnie podoba mi się ostatnia zwrotka. :)My rating
My rating
My rating
My rating
Hochlik
wydaje mi się, że zostało połknięte y z wyrazu bram, wiersz refleksyjny, delikatnie płynie :)My rating