poczekalnia
chciałabym wyrzucić z siebie nadmiar słów
z których żadne nie jest
ani wstępem
ani puentą
w słowach nie ma już nic
ciągle walczę o każdą literę
zbyt pustą w znaczeniu swym
aby przywrócić
to co było
aby niebo było pełne ludzi
czekam na następny dzień
następną godzinę
następny serca wzlot
nie żądam od niego nic więcej
z wyjątkiem kruchości
którą wchłonęła wieczna noc
z których żadne nie jest
ani wstępem
ani puentą
w słowach nie ma już nic
ciągle walczę o każdą literę
zbyt pustą w znaczeniu swym
aby przywrócić
to co było
aby niebo było pełne ludzi
czekam na następny dzień
następną godzinę
następny serca wzlot
nie żądam od niego nic więcej
z wyjątkiem kruchości
którą wchłonęła wieczna noc

My rating
Moja ocena
Bardzo mi się podoba. Piękne!My rating
My rating
My rating
My rating